Szczególnie dla takiego jak ja. Całość zajęła mi mniej niż 2 godziny, a większość tego czasu to było spinanie materiału szpilkami i przyszywanie lamówki.
Sukienki miałam nawet tu nie pokazywać ale zmieniłam zdanie. Nie jest to może dzieło sztuki ale na pewno będzie często noszona kiedy lato wreszcie łaskawie się u nas pojawi. Zdjęcia musiałam wybrać z tych wakacyjnych i nie skupiają się aż tak bardzo na samej sukience.
Materiał to lekko koronkowa bawełna w szaro-białe paski kupiona za grosze na wyprzedaży tkanin. Sukienka uszyta bez wykroju na podstawie ulubionej koszulki. Wyszła krótka, wolałabym gdyby miała tak przynajmniej z 5 cm więcej. Materiał się nie strzępi więc nawet nie wykańczałam dołu ani rękawków. Dekolt obszyłam lamówką, w pasie wszyłam gruba gumkę. I tyle!
Sukienka świetnie sprawdziła się na wakacjach w 35-stopniowym upale. Lekka i przewiewna, taka typowo wakacyjno-plażowa :) Ma niedociągnięcia ale nie przeszkadzają mi one w użytkowaniu więc przymykam oko ;)
 |
Na targach w dzielnicy o nazwie The Rocks, Sydney |
 |
Z przyjacielskim kazuarem ;) Prawdziwy był za szybą. |
 |
Z moimi 160cm nie mam się co równać z kangurami! |
 |
Tutaj widać dekolt i fakturę tkaniny |
 |
A tu z wizytą u królowej |
 |
Marilyn miała niebieskie gatki!! |
A w bonusie zdjęcie z Bradem ;)