Dzisiejszy dzień był absolutnie fantastyczny! Nie dość, że cieplutki i słoneczny to jeszcze się w miarę zorganizowałam (a ostatnio ciężko było mi się zwlec z łóżka rano) poszłam na trening, wykreśliłam kilka rzeczy z mojej TO DO listy i dokończyłam ciacho. Poranne trzęsienie ziemii trochę mnie wybiło z rytmu, ale tylko na chwilę. Kolejnym i głównym powodem dla którego dzień był świetny było to, że był to mój ostatni dzień w pracy. Cieszę sie niesamowicie, na ten dzień czekałam od dawna! Przede mną tydzień wolnego, a potem szkoła. Ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie- porównuję je do prób utrzymania się na powierzchni wody i wykorzystywania całej energii żeby nie zatonąć. Czuję się kompletnie wyprana z energii i dlatego też potrzebuję chwili odpoczynku na złapanie oddechu. Postanowiłam wziąć tydzien blogowej przerwy i zamierzam wrócić tutaj pełna energii, nowych pomysłów i z małymi zmianami :)
Tak więć (wiem, wiem, nie zaczyna się zdania od 'tak więc') dzielę się z Wami wirtualnym ciachem I do zobaczenia niedługo!
PS. Mój ulubiony producent czekolady wprowadził na rynek nowy smak czekolady- bardzo nowozelandzki! L&P to tutejszy napój gazowany o lekko cytrynowym smaku. W połączeniu z białą czekoladą i strzelającymi drobinkami tworzy fantastyczną całość, której ciężko nie pokochać. Dlatego tez dorzucam te czekoladki do organizowanego przeze mnie candy aby ktos też mógł się nacieszyć ich smakiem!