Od dawna marzyły mi się patchworki. Szczególnie po wizytach na blogach Pauli czy Bee - warto zajrzeć bo dziewczyny tworza przepiękne narzuty i poduchy! Co mnie przerażało w patchworku to konieczność bycia dokładnym co do milimetra i bardzo uważnym... No i cierpliwym a ja niestety tej cnoty nie posiadam. Ale powiedziałam sobie, że jak nie spróbuję to nie będę wiedzieć czy się do tego nadaje.
Na pierwszy rzut poszedł prosty bloczek Cabin Log. W internecie peło na niego tutoriali i przyznam szczerze, że jest bardzo prosty do uszycia (chociaż błędu w kolejności pasków sie nie ustrzegłam) Największym problemem było ich wycięcie, natomiast samo szycie było przyjemnością. Dawno nie miałam takiej satysfakcji z szycia! Zrobiłam 4 bloczki, połączyłam z szarą bawełną i dodałam pasek z kwadratów. Ja oczywiście jestem z siebie bardzo dumna, chociaż mojemu tworowi jest dalego do ideału ;) Niektóre paski wyszły niesamowicie krzywo, paski z kwadratów nie łączą się ze soba tak jak powinny i całość się trochę marszczy. Ale pierwsze koty za płoty, jak to mówią. Mam ochotę na więcej, ale nie widze sensu zaczynania pracy przed zrobieniem porządnych zakupów. Na liście znajduje się linijka, nożyk rotacyjny, mata do cięcia, lamownik i mnóstwo bawełny!
PS. A mój twór zostanie przekształcony w poszewkę na podusię...w przyszłości :P
A tutaj w trakcie szycia :)
Przy okazji - Bee in Quiltsland zorganizowała urodzinowe candy. Do wygrania jest przepiękna poszewka więc warto sie dołączyć do zabawy!