Uwierzycie, ze te torbę zaczęłam robić rok temu??? Po uszyciu torby, kieszeni i uszu straciłam serce do tych przeuroczych świnek i torba poszła w odstawkę. Dopiera kilka dni temu wreszcie zabrałam się za jej wykończenie. Zajęło mi to cale 10 minut a dało mi to niesamowita satysfakcje. Potrzebowałam własnie takiego kopa podczas mojej walki z wiskoza, z której po wielu wymamrotanych i wykrzyczanych przekleństwach (!) powstała sukienka. Pojawi się ona na blogu dopiero po weselu znajomych ;)
Materiał to dość mocne i sztywne płótno. Nietypowy nadruk sprawił ze nie mogłam przejść obok niego obojętnie! Kolor jest taki jak na pierwszym zdjęciu - to drugie wyszło jakoś blado.
Torba powstała tego samego wzoru co te, ta i ta i te tutaj... Większość z tych toreb była prezentami świątecznymi i wiecie co? Paczka z 3 torbami zgubiła się gdzieś w drodze i nigdy nie dotarła do moich dziewczyn!!! Za to narzeczona brata ponoć się ze swoja nie rozstaje :) Ta świńska torba jest akurat dla mnie bo moja stara wygląda już bardzo nieciekawie. Materiału mam więcej wiec kiedyś pewnie w przypływie weny zrobię jeszcze 2 czy 3 kolejne. Może nawet uda mi się jakieś candy zorganizować?