piątek, 17 lipca 2015

Kardigan na zimniejsze dni

Zima w Nowej Zelandii zaczyna się z początkiem czerwca i tak sobie trwa do września. I niby nie jest aż tak zimno bo zazwyczaj temperatury zimą to 10-15 stopni ale w tym roku jesteśmy niestety pod wpływem wiru polarnego. Temperatury spadły do 0-10 C co oczywiście wciąż nie jest porównywalne do naszych polskich zim. Ale budynki tutaj buduje się inaczej i bardziej przypominają one nasze altanki działkowe - cienkie ściany bez ocieplenia, pojedyncze szyby w oknach i brak centralnego. Sprawia to ze w środku jest zazwyczaj tylko kilka stopni więcej niż na zewnątrz. Rekord w tym zakresie pobiła moja koleżanka z pracy bo zanotowała ostatnio 2 stopnie w  pokoju gościnnym!

Aby się przygotować do zimy w biurze gdzieś w okolicach maja postanowiłam uszyć sobie kardigany z wełny merino. Wprawdzie owce tej rasy pochodzą z Hiszpanii ale to właśnie w NZ i w Australii hoduje się ich najwięcej. Tutaj w zasadzie są podstawą zimowego ubioru. Udało mi się dopaść przepiękny kawałek wełny w bordowo-różowe wzory, ale pomyślałam sobie ze najpierw przetestuje wybrany wykrój na tańszej mieszance merino z nylonem. Była to bardzo dobra decyzja ;)
Kardigan powstał z wykroju firmy McCalls M6844. Oznaczony on jest jako łatwy i ma cztery różne wariacje - ja wybrałam ten krótszy z baskinką. Zgodnie z tabelka wykroiłam rozmiar L. Nic w wykroju nie zmieniałam. Następnym razem na pewno uszyje mniejszy rozmiar i dokonam modyfikacji na pełny biust. Będę musiała tez skrócić rękawy i szew ramienia. 
Materiał okazał się mało chętny do współpracy - rozprasowanie szwów okazało się niemożliwe - nawet porządne potraktowanie para wodna tutaj się nie sprawdziło. Szwy wyglądają wiec bardzo niechlujnie. Podłożenie dołu tez pozostawia wiele do życzenia. Ponadto tkanina ma skłonności do zaciągania wiec zadowolona z mojego kardiganu nie jestem :/ Nawet sfotografować porządnie się nie chciał!
Ale wykrój ten ma jednak bardzo duży potencjał i na pewno powstanie z niego niejeden uszytek. Marzy mi się kilka takich sweterków w różnych jednolitych kolorach. A mój kawałek bordowego merino zostawię sobie na jakąś bluzkę ;) 




Pages - Menu