Dzisiaj pokażę Wam mój ostatni skończony uszytek. Kilka innych rzeczy jest w kolejce ale wiecie - co się odwlecze...
Sukienkę 108 z Burdy 11/2013 jakoś kompletnie przeoczyłam, gdy kupiłam magazyn. Jak mi już wpadła w oko to zdecydowałam, że 3.6m materiału to stanowczo za dużo i może kiedyś... Ale kusiła mnie i kusiła i przyjrzałam się dokładnie wykrojowi. Te 3.6m wynikają bardziej z typu wzoru jaki wybrali do jej uszycia i dość pełnej, marszczonej spódnicy. Ja odkopałam 2 metry bawełny (112cm szerokości) w przepiękne kremowe róże na szarym tle. Bałam się, że nie starczy i w sumie musiałam trochę zmienić koncepcję jak zabrakło mi materiału na lamówkę do wykończenia dekoltu. Liczyłam na to, że znajdę kupną lamówkę w podobnym kolorze ale się oczywiście przeliczyłam ;) Wyprułam dół sukienki, zwęziłam i dodałam kontrafałdy, a z odciętych resztek zrobiłam lamówkę. Jestem z siebie dumna, że w miarę ładnie udało mi się wykończyć dekolt w szpic. Sukienka wyszła trochę za krótka jak dla mnie więc jak uda mi się zaleźć odpowiedną koronkę czy jakąś ozdobna taśmę to doszyje na dole.
Sam wykrój jest moim zdaniem całkiem udany, chociaż rękawy nie są wcale tak wąskie jakby to sugerowało zdjęcie na modelce. Ja nie wszyłam do nich zamków bo nie było zupełnie takiej potrzeby. Z tego wykroju uszyłam drugą sukienkę, z dość elastycznego materiału i rękawy zwężałam kilka razy, podobnie zresztą jak plecy... Myślę też nad uszyciem bluzki z baskinką z tego samego wykroju ale na razie nie mam (chyba) odpowiedniego materiału :)
Gniotąca się bawełna to niekoniecznie najlepszy materił na taka sukienkę ;) |
Nie jest idealnie ale jak na pierwszy tak wykończony dekolt nie jest chyba źle! |
A tak wyglądała sukienka przed zmiana koncepcji. Marszczenie w talii nie sprawdza się przy mojej figurze. |
Tak wogóle to trafiłam na jakiś impas szyciowy. Od prawie dwóch tygodni nic mi nie idzie - albo zszywam ze sobą złe części, albo to rękawy nie chcą się ładnie wdać, szyta sukienka wydaje mi się podejrzanie mała... Ale postanowiłam, że się nie dam i jutro siadam do maszyny. Tym bardziej, że dostałam pracę i przez najbliższe 3 miesiące będę dość zajęta ;)
Pozdrawiam,
Marta