piątek, 11 września 2015

Projekt bardzo specjalny

Bardzo specjalny bo uszyty na specjalną okazję i dla bardzo ważnej dla mnie osoby! Olę poznałam kiedy byłyśmy na studiach - uczyłyśmy się na tym samym wydziale, ale spotkałyśmy się w pracy. Były wspólne imprezy i wspólne podróżowanie... Bardzo szybko się zaprzyjaźniłam i z Olą, i z jej chłopakiem. Teraz dzielą nas wody Pacyfiku, ale mimo to utrzymujemy regularny kontakt.


W czerwcu Ola wyszła za mąż. Mimo najszczerszych chęci nie udało mi się zorganizować wycieczki do Polski. Dlatego postanowiłam, że prezent ślubny będzie wyjątkowy. Chciałam zrobić coś własnoręcznie i dla nich obojga. Szybko przyszedł mi na myśl quilt. W poszukiwaniu wzoru - miało być kolorowo i nowocześnie - trafiłam na magazyn Patchwork & Quilting (Vol 24 No 4) Znalazłam tam quilt o nazwie Meadow Tracks zaprojektowany przez Emmę Jean Jensen - polecam zajrzeć na jej konto na Instagramie po quiltowe inspiracje! Quilt spodobał mi się ze względu na prostotę i nowoczesność. A skoro nigdy wcześniej nie szyłam nic na taką skalę, prostota miała dość duże znaczenie ;)

No i zaczęło się... Najpierw wyprawa po materiały, potem ich mierzenie i cięcie - 260 kwadratów! Potem dwa szwy na każdą parę i cięcie przez środek żeby mieć dwukolorowy kwadrat. Prasowanie, przycinanie, zszywanie i ponowne prasowanie. Przycinanie, zszywanie i prasowanie... Nie wszystko wyszło idealnie równo, ale nie sądzę, żeby Ola miała mi tego za złe ;)


Samo szycie szło w miarę bezproblemowo i przyjemnie - bardzo szybko widać efekty w zszywaniu tych kwadratów razem. Chwilę zajęło mi zdecydowanie się na kolejność poszczególnych kolorów ale jak już się zdecydowałam to samo szycie poszło sprawnie. Na spodnią część wybrałam miłą w dotyku flanelę, a wypełnienie to miękka i cieplutka wełna.


Przeszylam ten quilt po szwach, a robiąc to dorobiłam się zakwasów w ramionach! Już wiem po co quilterom rękawiczki ;) Do tego doszła lamówka, która zostałam po jednej stronie przyszyta maszynowo a po stronie kolorowej już niestety ręcznie - zajęło mi to praktycznie cały dzień. Za szyciem ręcznym ja akurat nie przepadam, ale zależało mi na ładnym wykończeniu. Po skończeniu miałam oczywiście zrobić piękne zdjęcia - najlepiej na zewnątrz, może na plaży lub chociażby na podwórku za domem... Niestety pogoda spłatała mi psikusa i lało u nas nieustannie przez kilka dni a quilt musiał byc wysłany więc zdjęcia nie dość że w środku to jeszcze w kiepskim świetle...











A to już zdjęcie od Oli i quilt na łóżku docelowym. Wiem, że prezent się spodobał i mam nadzieję, że będzie miło grzał w zimowe noce! I tak sobie myślę, że mi też by się przydał taki quilt na moje moje łóżko ;)

12 komentarze:

  1. Musiało cię to kosztować sporo nerwów ;-) tyle kawałeczków pozszywać, ale efekt super, bardzo ładnie wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nerwów najwięcej bylo przy cięciu kwadratów ale na szczęście wszystko się udało :)

      Usuń
  2. Przepiękny prezent! Przepiękny patchwork! Efekt Twojej pracy jest zachwycający! Podziwiam!!! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo pracy włożyłaś, ale efekt był tego zdecydowanie wart :) Piękna narzutka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto było się trochę przyłożyć! No i samo szycie quiltów jest wciągające!

      Usuń
  4. Praca nagrodzona, a to najważniejsze. Napracowałaś się sporo, ale efekt niesamowity. Piękny prezent. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję, jest wspaniały!!! Taki radosny :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny prezent, włożyłaś w niego tyle serca, oto co znaczy siła przyjaźni !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjaciele to rodzina którą wybieramy sami :)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i życzę miłego dnia!

Pages - Menu