Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deer and Doe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deer and Doe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Z całego serca!

To moja druga wersja sukienki Cardamome (wykrój francuskiej firmy Deer&Doe). Tym razem w serduszka. Tkanina to wiskoza, kupiona podczas wycieczki po Wyspie Północnej i której nie mogłam się oprzeć! Fajnie sie układa, szycie było bezproblemowe a nosi sie cudownie!



Sukienka ta szybko stała się dla mnie ratunkiem w te dni kiedy "nie mam sie w co ubrać" Jest luźna i wygodna, ale marszczenie w pasie trzyma ją blisko talii co w wypadku mojej figury działa cuda. Dzięki kołnierzykowi, nadaje się na bardziej oficjalne okazje, ale mogę ją też zakładać na spotkanie ze znajomymi. Jednym zdaniem - sukienka wielozadaniowa.



Zdjęcia zrobione zostaly podczas pikniku z "szyciowymi" koleżankami. Było mnóstwo jedzenia, fantastyczne towarzystwo, i nawet pogoda nam dopisała. Przy okazji wymieniłyśmy się ręcznie robionymi bombkami choinkowymi. Ja dostałam fantastycznego wyszywanego ptaszka kiwi! Uwielbiam takie wymianki z dziewczynamy bo sa mega zdolne i kreatywne!











środa, 7 października 2015

Francuski kardamon

Cardamome to wykrój z najnowszej kolekcji francuskiej firmy Deer and Doe. Pseudo szmizjerka z kołnierzykiem, ciekawymi szwami, marszczeniem w talii oraz skośnymi kieszeniami do tego opcjonalne rękawy.


Ze względu na nadchodzące lato zdecydowałam się na wersję bez rękawów. Początkowo chciałam tę sukienkę uszyć z różowo-brązowej wiskozy, ale okazuje się że nie da się jej wykroić z 1,5m materiału! Pod nóż poszedł więc kawałek innej wiskozy - kupionej podczas ostatniej wyprzedaży lokalnego sklepu z tkaninami. W tej sukience czarna wypustka jest najdroższą rzeczą ;) 


Materiał ma wzór bięgnący wzdłóż brzegu. Ja wykorzystałam go, żeby sprawić wrażenie wykorzystania dwóch różnych tkanin. Pomiędzy szwami w górnej części sukienki wszylam czarną satynową wypustkę. Podobnie ozdobiłam też kieszenie. Był to mój pierwszy raz z wypustką i bardzo podoba mi się takie podkreślenie szwów. Inną nową dla mnie techniką było marszczenie przy użyciu gumo-nici.  Nie do końca wyszło tak jak chciałam ale to chyba kwestia wprawy.



Wykroiłam rozmiar 42 i jedyną zmianą było dodanie miejsca na biust - moja standardowa zmiana. Pominęłam też guziki przy kołnierzyku - i tak nigdy nie zapinam koszul czy szmizjerek do samej góry. Rezultat? Uwielbiam tę sukienkę! Wygodna i bardzo łatwa w noszeniu - bez problemu można ją założyć do biura, na spotkanie ze znajomymi czy do opery. Lekko bluzowana góra zapewnia swobodę ruchu a marszczenie podkreśla talię. Na pewno powstanie więcej sukienek z tego wykroju :)

Wybaczcie głupie pozy - strasznie u nas wiało wczoraj i robienie zdjęć było wyzwaniem!






Pages - Menu