Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muse Patterns. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muse Patterns. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lipca 2016

Space Invaders!

Nie każdy pewnie skojarzy grę Space Invaders po nazwie, ale wystarczy spojrzeć na logo i wszystko jasne. Ja pamiętam zaciętą rywalizację pomiędzy mną i braćmi w graniu na starym, dobrym pegazusie. Czasami nawet tato się załapał!


Dlatego też nie było mowy, żebym nie kupiła choćby kawałka tek dzianiny. Szczerze mówiąc to oprócz wzoru, materiał jest zdecydowanie niski gatunkowo. Cały wzór, łącznie z czarnym tłem jest nadrukowany - kilka prań i będzie wyglądał bardzo kiepsko. W dotyku był szorstki i sztywny, na szczęście trochę zmiękł w praniu. Ale czasami człowiek musi ;) Zielony bawełniany jersey w miarę pasował mi do koloru na głównej dzianinie.


Wykrój to ukochana Philippa dress od Muse Patterns. Moją pierwszą wersję uwielbiam i noszę ją zdecydowanie częściej niż powinnam! Ale nie martwcie się, kolejne już się szyją! W tej musiałam dokonać kilku małych zmian. Po pierwsze ominęłam suwak i tylną część wycięłam jako jeden kawałek. Zamiast odszycia wykończyłam dekolt pliską. Całość zszyta na overlocku - godzinka i nowa sukienka gotowa! Jeżeli kiedykolwiek będę szyła  sukienki z podobnych materiałów to chyba wzmocnię szwy przezroczystą gumką - sukienka ma tendencję to rozciągania się. Kieszenie są praktycznie bezużyteczne w tej sukience.


Nie było sensu jakoś super się starać bo sukienka przetrwa kilka prań. Ale zanim umrze śmiercią naturalną zamierzam ją nosić tak często jak to możliwe! A zdjęcia to efekt spotkania z koleżankami blogerkami - chciałabym, żeby wszystkie moje zdjęcia miały tła ciekawsze niż moje podwórko ;)





niedziela, 8 maja 2016

Nowy sukienkowy ulubieniec

Musze sie przyznać, że gdybym tylko mogła nosiłabym tę sukienkę codziennie! 


Sukienka Philippa to najnowszy wykrój od Muse Patterns - nowozelandzkiej firmy założonej przez moją koleżankę. Byłam jedną z testerek tego wykroju. Szybka w uszyciu, a dzięki zastosowaniu kontrastowego materiału całkiem efektowna!


Kiedy zobaczyłam rysunki techniczne to od razu wiedziałam, że uszyję wersję mini,  bez rękawków, z kieszeniami (bo każda sukienka powinna mieć kieszenie!) i kołnierzykiem.  Jeżeli się dobrze przyjrzycie to zobaczycie, że moja sukienka ma także czarne wstawki na ramionach... Chcecie poradę krawiecką? Kiedy szyjecie z materiału który wam został po innym projekcie to upewnijcie się że wykrój wycinacie z podwójnej warstwy materiału. Ja dopiero po zszyciu ze sobą bocznych wstawek i szwów zorientowałam się, że zabrakło mi matriału przy jednym ramieniu! Szybko wymyśliłam sobie małe karczki na ramionach - wyglądają jakby były planowane od samego początku ;)


Muse Patterns zmieniły ostatnio swoją rozmiarówkę i punktem wyjścia zamiast obwodu biustu jest obwód pod samymi pachami. Moje wymiary wypadły tak pomiędzy  rozmiarem 36 a 38, z miseczką D. Ponieważ z założenia sukienka ma byc dość obcisła, bałam się że 36 będzie za mały. Koniec konców - sukienkę musiałam zwęzić na poziomie talii - jakieś 4-5 cm. Do tego,  przy wycinaniu wykroju z papieru, skróciłam całą górę sukienki o 3,5 cm tuż nad talią - mam tylko 1,60m wzrostu a wykroje Muse konstruowane są na wyższe kobitki. I tyle zmian, nic innego nie wymagało zmiany. Następnym razem postaram się lekko obniżyć linię biustu bo jest minimalnie za wysoko.


Do uszycia tej sukienki wykoszystałam bawełnę satynową w abstrakcyjny kolorowy wzór. Do tego wstawki i kołnierzyk uszyte zostały z czarnego poliestru, który ma bardzo podobne właściwości do mojej głównej tkaniny - lekko elastyczny i delikatnie połyskujący. Philippa  przywróciła mi trochę weny do szycia - miałam 2-tygodniowy termin na jej uszycie i musiałam się troszkę zmusić do szycia ale po pierwszych kilku minutach szycia znowu zaczęło mi sprawiać przyjemność :) Także skończylo sie na tym, że wróciłam do częstszego szycia i w dodatku ma świetną sukienkę!



wtorek, 29 marca 2016

Jedna sukienka, milion szwów

No dobra, może z tym milionem to przesadziłam, ale sama sukienka składa się z wiecej niż 20 kawałków! Zdecydowanie jedna z najbardziej czasochłonnych sukienek jakie uszyłam. Mowa o Melissie - wykroju na sukienkę, bluzkę oraz spódnicę od Muse Patterns.


Zacznijmy może od mojej fatalnej pomyłce w wyborze materiału. Mieszanka wiskozy i poliestru fajnie się układa, ale strzępi się od samego patrzenia i w dodatku nie daje się wyprasować. Już na starcie utrudniłam sobie szycie! Przez to strzępienie musiałam każdy szew wykończyć taśmą ze skosu (czarną i miętową dla odrobiny koloru). Do tego nawet nie było mowy o nacinaniu tkaniny wzdłóż łuków. Ale nie powiem, podoba mi się jak ta sukienka wygląda w środku!


Co do samej sukienki to uszyłam rozmiar 40, wersja z miseczką D i był to strzał w dziesiątkę! Wykroje Muse są konstruowane dla osób wysokich więc automatycznie podniosłam talię o 7 cm. Niestety okazało się to tak o 2,5-3,5cm za dużo. Jedną z moich standardowych zmian w prawie każdym wykroju to zwężenie ramion, a w przypadku cięć pionowych delikatne ich wyprofilowanie. Z tego względu zrezygnowałam z górnych kieszonek - ułatwiło mi to dopasowanie ramion. Rękawy odpadły bo jak wyobraziłam sobie kilka dodatkowych szwów do wykończenia taśmą ze skosu to zrobiło mi się słabo ;)


Najwięcej problemów zprawił mi kołnierzyk - głownie przez brak skupienia. Dwa razy go wypruwałam, w tym raz bo przyszyłam go lewą strona do prawej! W tym momencie dałam sobie z nią spokój i trafiła ona do "karnego kącika". Dwa tygodnie później do niej wróciłam i reszta uszyła się bez problemu. Co tu dużo mówić - idealnie nie jest. Za wysoka linia talii, nie udany dobór materiału do wykroju i brak nacięć sprawia, że sukienka nie układa się do końca tak jak powinna. Ale nie jest też źle. Całkiem możliwe, że to nie jest moja ostatnia Melissa ;)




środa, 22 lipca 2015

Wiosna - przynajmniej w mojej szafie

Ta tkanina zdecydowanie przywodzi na myśl wiosnę! Dni pełne słońca i kolorowych kwiatów... Pocieszam się tym ze jeszcze tylko kilka miesięcy i wiosna do nas zawita. A w międzyczasie uszyłam sobie wiosenną kurteczkę.


Sophie - bo tak się nazywa ten wykrój to najnowsze "dziecko" wellingtońskiej firmy Muse Patterns. Do wyboru mamy trzy różne wykończenia dekoltu, dwa rodzaje kieszeni i dwa zapięcia. Dzięki temu mamy całkiem sporo opcji i wykrój możemy wykorzystać wielokrotnie.

Ja zdecydowałam się na dekolt w szpic, zamek i naszywane kieszenie. Ponieważ wykrój jest projektowany dla kobitek wysokich, ja ze swoimi 160 centymetrami musiałam dokonać kilku zmian. Z długości odjęłam ok 5 cm celowo. Przez głupi błąd skróciłam kurteczkę o kolejne kilka wiec jest krótsza niż planowana. Zamiast porządnie zmierzyć długość moich ramion i rękawów zrobiłam to metoda "na oko" A jak wiadomo - na oko to chłop w szpitalu umarł i moje rękawy są takie trochę przykrótkie.


Rozmiarowo najbliżej było mi do rozmiaru 42 ale zamiast obwodem biustu w najszerszym miejscu postanowiłam się kierować obwodem mierzonym tuz pod pachami i dodaniem do wykroju różnicy w centymetrach. Dało mi to rozmiar 38 przy czym musiałam dodać 5 cm z każdej strony żeby mieć miejsce na biust. Prawidłowo dokonany manewr skutkuje dodaniem zakładki oraz kilku centymetrów na szerokości i długości... Pisze prawidłowo bo mnie zawiodło  moje myślenie przestrzenne - nie chciałam dodawać nic do długości mając na uwadze ze jest to wykrój dla osób wysokich. Zapomniałam jednak o tym ze dodając zakładkę cały przód jednak mi się skróci. Tym samym musiałam tył dopasować do przodu wiec całość jest krótsza niż planowana.


Kurteczka była prosta w uszyciu. Zdecydowanym plusem Sophii są bardzo przejrzyste i ilustrowane instrukcje. Materiał to wyprzedażowa zdobycz o tajemniczym składzie. Wydaje mi się, że jest to mieszanka bawełny i czegoś sztucznego, trochę się rozciąga ale jest w miarę stabilna. Żałuje że nie kupiłam więcej bo szyło się to fajnie, no i te kwiaty! Swoją drogą to ta tkanina tak sobie przeleżała rok w szafie bo miałam na nią milion pomysłów ale nie mogłam się zdecydować na jeden ;) Też tak macie?



A tu głupie selfie, ale pokazuje że Sophie fajnie wygląda też rozpięta.

Pages - Menu