sobota, 16 kwietnia 2016

Koszulka idealna

To moje drugie udane podejście do koszulki Kimono Tee oferowanej przez Marię Denmark. Wykrój jest dostępny bezpłatnie po zapisaniu się do newslettera co bardzo polecam! Do tej pory wykorzystałam go 4 razy i pewnie jeszcze do niego wrócę. Koszulkę szyje się w godzinę, chyba że tak jak ja preferujecie ręcznie przyszywanie pliski przy dekolcie... Takie wykończenie najbardziej mi odpowiada, a szycie ręczne ma wręcz odprężające właściwości - herbata, ulubiony serial i szycie.


Wiskozową dzianinę na koszulkę kupiłam na wyprzedaży tkanin i zamiast 17$/m kosztowała mnie całe 4$/m. Uwielbiam takie zakupy! Dzianina jest dość cienka, fajnie się układa i jest całkiem rozciągliwa. Pewnie zobaczycie ją jeszcze raz czy dwa razy bo zostało mi jej całkiem sporo. Myślę nad jakąś sukienką z długim rękawem, bo kiedy w Polsce wszyscy cieszą się wiosną, tutaj przygotowujemy się do zimy. Ja bardzo często noszę koszulki i sukienki bez rękawów i potem tuż przed nadejściem zimy panikuję, bo nie mam co na siebie założyć. Moja wena do szycia pomału wraca, uszyłam ostatnio nawet dwie rzeczy więc dzisiaj przygotowałam tkaniny na sukienke, dwie koszulki i kardigan. Dość optymistycznie, ale może uda się je uszyć zanim zrobi się zimno. Marzy mi się jeszcze płaszcz - tkanina kupiona, wykrój wybrany, guziki i flizelina są. Teraz tylko przekopiować wykrój, uszyć model próbny, nanieść poprawki i uszyć model właściwy...






wtorek, 29 marca 2016

Jedna sukienka, milion szwów

No dobra, może z tym milionem to przesadziłam, ale sama sukienka składa się z wiecej niż 20 kawałków! Zdecydowanie jedna z najbardziej czasochłonnych sukienek jakie uszyłam. Mowa o Melissie - wykroju na sukienkę, bluzkę oraz spódnicę od Muse Patterns.


Zacznijmy może od mojej fatalnej pomyłce w wyborze materiału. Mieszanka wiskozy i poliestru fajnie się układa, ale strzępi się od samego patrzenia i w dodatku nie daje się wyprasować. Już na starcie utrudniłam sobie szycie! Przez to strzępienie musiałam każdy szew wykończyć taśmą ze skosu (czarną i miętową dla odrobiny koloru). Do tego nawet nie było mowy o nacinaniu tkaniny wzdłóż łuków. Ale nie powiem, podoba mi się jak ta sukienka wygląda w środku!


Co do samej sukienki to uszyłam rozmiar 40, wersja z miseczką D i był to strzał w dziesiątkę! Wykroje Muse są konstruowane dla osób wysokich więc automatycznie podniosłam talię o 7 cm. Niestety okazało się to tak o 2,5-3,5cm za dużo. Jedną z moich standardowych zmian w prawie każdym wykroju to zwężenie ramion, a w przypadku cięć pionowych delikatne ich wyprofilowanie. Z tego względu zrezygnowałam z górnych kieszonek - ułatwiło mi to dopasowanie ramion. Rękawy odpadły bo jak wyobraziłam sobie kilka dodatkowych szwów do wykończenia taśmą ze skosu to zrobiło mi się słabo ;)


Najwięcej problemów zprawił mi kołnierzyk - głownie przez brak skupienia. Dwa razy go wypruwałam, w tym raz bo przyszyłam go lewą strona do prawej! W tym momencie dałam sobie z nią spokój i trafiła ona do "karnego kącika". Dwa tygodnie później do niej wróciłam i reszta uszyła się bez problemu. Co tu dużo mówić - idealnie nie jest. Za wysoka linia talii, nie udany dobór materiału do wykroju i brak nacięć sprawia, że sukienka nie układa się do końca tak jak powinna. Ale nie jest też źle. Całkiem możliwe, że to nie jest moja ostatnia Melissa ;)




czwartek, 10 marca 2016

Mała czarna na rozmowę o pracę

Od kilku miesięcy bardzo mało szyję. Wena mnie opuściła, a z własnego doświadczenia wiem, że nie warto się zmuszać bo nic z tego nie wyjdzie. Po części było to spowodowane przedłużającym się bezrobociem i lekką depresją z tym związaną. Do tego przez ostatnie dwa miesiące mieliśmy niespodziewanych współlokatorów bo nasi znajomi nie mieli się gdzie podziać. Dlaczego wpłynęło to na moje szycie? Bo wszystkie graty z pokoju gościnnego zostały przeniesione do mojej pracowni co dramatycznie zmniejszyło jej powierzchnię. A ja lubię mieć trochę miejsca i porządku kiedy szyję.

Ale do rzeczy. Jakoś na początku lutego zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Zainsprowało mnie to do uszycia sukienki - najlepiej małej czarnej, w miarę formalnej ale wciąż wygodnej. Długo się nie zastanawiałam i sięgnęłam po wykrój Vogue nr 8685. Wcześniej już raz uszyłam ten model, ale niestety kiepska jakość materiału i niewielkie doświadczenie w szyciu sprawiły, że nie nosiłam jej zbyt często. Tym razem sięgnęłam po dość fajne czarne punto, które wydaje się całkiem dobrej jakości. Zobaczymy jak sukienka będzie wyglądała po kilku praniach!

Co do samego wykroju - największą zmianą była zmiana dekoltu w lekko zaokrąglony szpic. Szpice na mojej sylwetce prezentują się najlepiej ;) Do tego zakładki zamieniłam na zaszewki. Niestety nie zrobiłam tego porządnie i zaszewki nie są równej długości. Ale trudno, liczę na to że tylko ja i moje szyciowe koleżanki zwrócą na to uwagę. W tym modelu zachwycają mnie poziome szwy podkreślone dodatkowo stebnowaniem! Przy tego typu szwach jednak trzeba uważać, żeby ładnie się zeszły - u mnie dwa razy musiałam poprawiać zamek kryty w tylnym szwie. Następnym razem przy szyciu tego modelu zwężę lekko plecy bo na zdjęciach widzę, że sukienka mogłaby się układać trochę lepiej.

Na rozmowie kwalifikacyjnej sukienka sprawdziła się znakomicie. Pracę dostałam i od kilku tygodni sukienka jest regularnie noszona w biurze ;)








piątek, 22 stycznia 2016

Dżungla na sterydach

Bo tak mi się kojarzy nadruk na tej tkaninie. bardzo egzotyczny i intensywny! A pomyśleć, że na zakupy tkaninowe poszłam z myślą o jednokolorowych, gładkich materiałach. Na szczęscie trafiłam na wyprzedaż tkanin i ta mieszanka poliestru z wiskozą (moje przypuszczenia) ze skośnym splotem kosztowałam mnie jedyne $3 za metr! To prawie jak za darmo więc żal było nie brać. Od razu też w głowie pojawiła się myśl na dość dopasowaną letnią sukienkę.


Postanowiłam wykorzystać wykrój 116 z Burdy 4/2013. Wcześniej z niego uszyłam moją pierwszą sukienkę, do tego górę wykorzystałam dwa razy przy szyciu mojej halloweenowej jak i świątecznej sukienki. Materiał sprawił mi trochę trudności przy krojeniu - sporo się ruszał pod nożyczkami. Wszystkie szwy wykończyłam taśmą ze skosu, z zewnątrz ostebnowaną zieloną nitką wizkozową. Od wujka mojego chłopaka dostałąm kiedyś cały worek takich nici i pomału zaczynam z nich korzystać. Uwielbiam patrzeć na lewa stronę tej sukienki!


Z tyłu musiałam niestety dodać zakładki bo nieatrakcyjnie mi odstawał. Nie ma to jednak większego znaczenia bo jak na razie sukienka nie nadaje się do noszenia - niestety wyszła mi ona za ciasna! Zapiąć się zapnę ale już głeboki wdech jest problemem ;) Mam nadzieję jednak, że uda się mi wnią wcisnąć jak tylko opanuję moją miłość do czekolady!







wtorek, 19 stycznia 2016

Niebieski zwyklak

Czyli kolejna bluzka, która powstała z bezpłatnego wykroju Hemlock. Z moimi poprawkami czyli wytaliowaniem oraz przedłużonymi rękawami. Materiał to dość ciekawa dzianina - z jednej strony mięciutka i puchata w subtelne paski z drugiej gładka. Jest to jeden z materiałów kupionych podczas mojej podróży po Wyspie Północnej w zeszłym roku... Jedni kupują pocztówki a ja tkaniny! Dół i rękawy bluzy wykończone są podwójną igłą co sprawdza się idealnie - wykończenie jest estetyczne i bardzo elastyczne. Dekolt tym razem wykończyłam plisą. Bluzka to taki zwyklak do zakładania w chłodniejsze dni lub wieczory.



Ups, czas wreszcie zwęzić jeansy lub zacząć nosić pasek


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Spódnica Lindy

Spódnica Lindy to moje pierwsze podejście do wykrojów firmy Itch to Stitch z Kostaryki. Wykrój jest bezpłatny więc praktycznie każdy z dostępem do internetu i drukarki może sam sobie uszyć taką spódnicę. Instrukcje są rewelacyjne, chociaż prawdę mówiąc nie jest to skomplikowany projekt. Wykrój zaprojektowany jest z myślą o dzianinach, ja wykorzystałam bardzo elastyczny dżins który pozostał mi z uszycia innej spódnicy. Udało się, chociaż następnym razem posłucham się instrukcji. Spódnica jest rewelacyjna, chociaż na razie ją rzadko noszę. Pewnie jak wrócę do pracy to będzie to jedna z częściej noszonych rzeczy.





piątek, 8 stycznia 2016

Świąteczne szorty

Jak wcześniej wspomniałam został mi jeszcze jeden własnoręcznie uszyty prezent do pokazania. Od dawna planowałam uszycie szortów dla mojego chłopaka ale wiadomo - najfajniej szyje sie rzeczy dla siebie ;) Zmotywowały mnie święta oraz niedobory ubraniowe mojego Sama, który przez ostatni rok zrzucił sporo kilogramów i wszystko na nim wisi!

Wykrój wzięłam z książki The Great British Sewing Bee "Fashion with Fabric". Nie wiem czy ten program pokazywany był w Polsce ale czasami można go znaleźć na YouTubie. Ja po obejrzeniu trzeciego sezony zapragnęłam mieć książkę z wykrojami wykorzystanymi w programie. Jednym z nich jest właśnie wykrój na krótkie spodenki.


Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem wykroju - wszystko jest dopracowane, wszystko się bez problemu zgadzało i nie miałam żadnych problemów z szyciem. Nawet zainstalowanie rozporka poszło jak z płatka ze względu na fantastyczną instrukcję. Jedyne co zmieniłam to wycięcie jednego worka kieszeni z głównej tkaniny. Wykrój sugerował wycięcie obu z podszewki a następnie przyszycie na wierzch panelu z tkaniny głównej przy otwarciu kieszeni (nie wiem czy mj opis ma jakis sens!). Przez moja pomyłkę kieszenie na nogawce są mniejsze niż planowane. Źle zrobiłam zakładki, ale zorientowałam się dopiero podczas wszywania klapek do kieszenie więc już było za późno na zmiany. Zmniejszyłam więc klapki i jest ok ;) Zamiast guzików wykorzystałam zatrzaski.


Tkanina to gruba bawełna w nieokreślonym fioletowo-szaro-brązowy kolorze. Niestety nie jest ona najlepszej jakości i myślę, że szorty przeżyją może jeden lub dwa sezony. To nic bo wyszłam z założenia, że to prototyp na bazie którego powstaną kolejne pary. Sam jest bardzo zadowolony ze spodenek, nosi je prawie cały czas i wszystkim się chwali, że to ja je uszyłam. Podoba mu się też kolorowa podszewka. Spodenki okazały się bardzo wygodne. Kolejne pary będą miały głębsze kieszenie i prawdziwe kieszenie z tyłu aby były jeszcze bardziej praktyczne. Bardzo się cieszę, że jest to tak udany uszytek bo szycie dla innych nie zawsze jest łatwe.





I jeszcze zdjęcie Sama tuż po otworzeniu prezentu i przymiarce


Pages - Menu