Taka tam koszula w kratę. Wykrój ten sam co zawsze - Granville firmy Sewaholic. Żadnych zmian w stosunku do poprzedniej bo wykroiłam je tego samego dnia. Tkanina to bawełna w nieregularną kratę, która była cholernie ciężka w dopasowaniu wzoru, tym bardziej, że miałam jej tylko 2 metry. Udalo mi się to z przodami, tył i rękawy są w miarę symetryczne, ale już kołnierzyk i stójkę wycinałam tak jak tylko się dało. Po raz pierwszy użyłam perłowych zatrzasków i jestem zachwycona. Pewnie wykorzystam je jeszcze nie raz w innych projektach. Pomału kończę mój romans z Granville. Będzie jeszcze jedna koszula z tego wykroju bo mam już wykrojone elementy, potem zabiorę się za szukanie jakiegoś innego modelu. W tym pomimo dopasowywania wykroju wciąż coś jest nie tak z ramionami. Mam też wrażenie że koszula jest za duża, mimo że rozmiar mniejsza byłaby za mała... Najlepiej jakby następny wykrój miał szwy pionowe lub zaszewkami. Chociaz moja lista rzeczy do uszycia się powiększa w zastraszającym tempie! Na szczęście idzie lato i letnie sukienki czy bluzki zazwyczaj nie są bardzo skomplikowane ;)
Jeszcze tak patrząc na zdjęcia stwierdzam, że "sesja zdjęciowa" w pełnym słońcu to nie jest dobry pomysł. Mało na tych zdjęciach widać niestety.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Koszula na weekend
środa, 22 lipca 2015
Wiosna - przynajmniej w mojej szafie
Ta tkanina zdecydowanie przywodzi na myśl wiosnę! Dni pełne słońca i kolorowych kwiatów... Pocieszam się tym ze jeszcze tylko kilka miesięcy i wiosna do nas zawita. A w międzyczasie uszyłam sobie wiosenną kurteczkę.
Sophie - bo tak się nazywa ten wykrój to najnowsze "dziecko" wellingtońskiej firmy Muse Patterns. Do wyboru mamy trzy różne wykończenia dekoltu, dwa rodzaje kieszeni i dwa zapięcia. Dzięki temu mamy całkiem sporo opcji i wykrój możemy wykorzystać wielokrotnie.
Ja zdecydowałam się na dekolt w szpic, zamek i naszywane kieszenie. Ponieważ wykrój jest projektowany dla kobitek wysokich, ja ze swoimi 160 centymetrami musiałam dokonać kilku zmian. Z długości odjęłam ok 5 cm celowo. Przez głupi błąd skróciłam kurteczkę o kolejne kilka wiec jest krótsza niż planowana. Zamiast porządnie zmierzyć długość moich ramion i rękawów zrobiłam to metoda "na oko" A jak wiadomo - na oko to chłop w szpitalu umarł i moje rękawy są takie trochę przykrótkie.
A tu głupie selfie, ale pokazuje że Sophie fajnie wygląda też rozpięta.
piątek, 17 lipca 2015
Kardigan na zimniejsze dni
Zima w Nowej Zelandii zaczyna się z początkiem czerwca i tak sobie trwa do września. I niby nie jest aż tak zimno bo zazwyczaj temperatury zimą to 10-15 stopni ale w tym roku jesteśmy niestety pod wpływem wiru polarnego. Temperatury spadły do 0-10 C co oczywiście wciąż nie jest porównywalne do naszych polskich zim. Ale budynki tutaj buduje się inaczej i bardziej przypominają one nasze altanki działkowe - cienkie ściany bez ocieplenia, pojedyncze szyby w oknach i brak centralnego. Sprawia to ze w środku jest zazwyczaj tylko kilka stopni więcej niż na zewnątrz. Rekord w tym zakresie pobiła moja koleżanka z pracy bo zanotowała ostatnio 2 stopnie w pokoju gościnnym!
poniedziałek, 6 lipca 2015
Nie mogę się oprzeć...
wtorek, 16 czerwca 2015
Flower-power
Koszulowej mani ciag dalszy, tym razem w wydaniu kwiatowym. Ta tkanina była zbyt piękna, żeby ją zostawić w sklepie nawet biorąc pod uwagę, że jest w niej bardzo dużo poliestru i bardzo mało bawełny. Z drugiej strony koszula się nie gniecie więc dla mnie jest idealna - prasowanie lubie tylko przy szyciu!
![]() |
| Kiepskie zdjęcie ale dobrze widać układ wzoru |
Guziki wygrzebałam w moim magicznym słoiku - nie byłam pewna czy będą pasowały, ale myślę że wyglądają całkiem dobrze. Wszystkie szwy to szwy płaskie i koszula prezentuje sie wewnątrz rewelacyjnie. Nabieram juz wprawy w szyciu koszul i chyba niedługo podejmę się uszycia koszuli dla mojego Rudzielca!
piątek, 12 czerwca 2015
Astoria numer jeden
Mało mam w mojej garderobie bluzek. Jakoś tak wyszło, że je szyje mi się najgorzej. Problem jest jednak w tym, że każda próba zakupów ubraniowych kończy się tym samym - frustracją że w tych sklepach nic nie ma, nic mi nie pasuje i jest uszyte tak ze jak przeżyje 2-3 prania to będzie cud... Tez tak macie?
| Tutaj najbardziej widać różnicę w kolorze |
| Moje wykończenie "V" - wciąż nieidealne ale idzie mi coraz lepiej :) |
wtorek, 9 czerwca 2015
Sutaszowe Hello Kitty
Kilka miesięcy temu urządziliśmy sobie z koleżankami z WSBN jesienną wymianę prezentów. Dorzuciliśmy do tego święta i wydarzenia tradycyjnie związane z jesienią na półkuli północnej - Halloween i Dia de los Muertos. Warunki były dwa - prezenty miały być ręcznie robione a wartość materiałów nie powinna przekraczać 10$.
Mi przyszło obdarować Tress która uwielbia Hello Kitty oraz makabrę w każdej postaci. Decyzja co do motywu przewodniego była wiec bardzo prosta. Przyszło mi wybrać technikę - myślałam o uszyciu poszewki na poduszkę lub kosmetyczki ale to wymagałoby kupna materiałów. Podczas poszukiwania inspiracji w łapki wpadły mi sznurki sutasz które od ponad roku leżały odłogiem. Znalazłam kilka koralików, odpowiednie igły i nitki, i zabrałam się za robotę.
Pages - Menu
Hej!
Na imię mam Marta i lubię tworzyć różne rzeczy. Ostatnio prym wiedzie szycie ubrań ale chwytam się też sutaszu, biżuterii, scrapbookingu, kartek, szydełkowania i tego co tylko wpadnie mi w ręce. Poza tym lubię piec i gotować. Zdjęcia też lubię robić ;)
Archives
-
►
2016
(18)
- ► października (1)
-
►
2015
(34)
- ► października (2)
-
►
2014
(81)
- ► października (7)
-
►
2013
(221)
- ► października (13)




