Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cooking and baking. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cooking and baking. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Kostka Rubika

Jak co roku w kwietniu zaczyna się sezon urodzinowy. Pierwszy w kolejce jest Ben - brat mojego chłopaka. Jako, że lubi różne zagadki i łamigłowki to ciacho przedstawia kostkę Rubika. Nie powiem, że jestem bardzo zadowolona z efektu - dekorowanie ciasta w tym wypadku było wręcz koszmarem. Najpierw chciałam zabarwic lukier plastyczny na czarno. Po zabarwieniu wszystkiego dookoła i tak nie byłam w stanie osiągnąć odpowiedniego koloru. Postanowiłam kupić juz gotowy czarny lukier. Jak to bywa - w sklepie mieli tylko jedna paczkę, a na moje ciacho były potrzebne ze dwie. Tak więc warstwa lukru jest bardzo cieńka i krawędzie nie chciały się ładnie połączyć. Kwadraty też wyszły koszmarnie koślawe.
Ciacho jednak wszystkie swoje niedoskonałości wizualne nadrabia smakiem! To chyba najważniejsze! Czekoladowe ciasto przełożone kremem z białej czekolady i śmietanki kremówki wyszło fantastyczne i bardzo ciężko mi było sie ograniczyć do jednego kawałka ;) Podsumowując - kompletnie nie zachwycił mnie wygląd, za to tort smakuje jak należy!




A że nie tylko tortami człowiek żyje w urodziny to Ben otrzymał też prezenty. Tym razem zapakowałam je inspirując sie pinterestowymi zdjęciami :)


środa, 29 stycznia 2014

Na poprawę nastroju

Gdy Ci zimno, gdy ci źle... zjedz kawał ciasta czekoladowego. Albo jeszcze lepiej - ciasta czekoladowego z karmelem. I orzeszkami... I masłem orzechowym...O mojej miłości do masła orzechowego kiedyś tu wspominałam, przy okazji sernika z masłem orzechowym. W zeszły weekend stuknęła mi i mojemu S. czwarta rocznica naszego poznania, więc miałam świetną okazję aby przygotować ten torcik brownie. W przygotowaniu bardzo prosty i bezproblemowy, a smaki wspaniale się dopełniają, Ciacho należy do tych co smakują lepiej na drugi dzień - pierwszego dnia spróbowaliśmy kawałek i stwierdziliśmy, że jednak jest za bogaty i za ciężki, po przegryzieniu się stał sie przepyszny. Teraz tylko pozostało mi wybranie sie na siłownię i spalenie tych wszystkich kalorii ;)




sobota, 30 listopada 2013

Kulinarny listopad

Na początku listopada założyłam sobie, że znajdę nowe inspiracje kulinarne. Od jakiegoś czasu maiałam wrażenie, że ciągle gotuję te same rzeczy. W rezultacie spróbowałam kilku nowych przepisów i znalazłam nowych ulubieńcow!

Udało mi się wrócić do kaszy gryczanej- jako dziecko nie lubiłam, bo w domu jadło się ją z gulaszem, a ja gulasz średnio lubię. U mnie pojawiła się z prostym sosem warzywnym i na pewno będzie gościła na moim stole dość często. Z kaszy zrobułam też sałatkę z pomidorami i pietruszką  ale smaki jakoś mi nie pasowały- za to moj partner zjadł wszystko ;)

źródło
Ten sam sos warzywny (cukinia, papryka, cebula, czosnek,szparagi, marchewka, kumra i pomidory) wykorzystałam do zrobienia warzywnej lazanii. Bazowałam na tym przepisie. Potrawa wyszła fantastycznie, następnym razem wzbogacę ją o ziarna dynii i słonecznika lub orzeszki pinii na wierzchu, bo brakowało mi trochę czegoś chrupiącego.


Potem przyszedł czas na szpinak. Quiche z tego przepisu wyszedł super- pożywny i smaczny! Na zdjęciu tuż przed wsadzeniem do piekarnika. Ze szpinaku robiłam też koktajle- pół banana, garść szpinaku, mleko/jogurt, łyżeczka miodu i mielone siemię lniane- pychotka!


I jeszcze przepis Jaimie Olivera na pięciominutowy makaron z boczkiem i groszkiem. Mi średnio smakował, ale była to moja ostatnia deska ratunku- liczyłam na ukochanego z obiadem, ale ten wrócił bardzo poźno z pracy, ja byłam padnięta i potrzebowałam przepis do zrobienia w kilka minut. Przy okazji chciałam też wykorzystać bekon z lodówki ;) 

Nie zabrakło też pieczenia. Moim absolutnym kulinarnym odkryciem roku jest blog Moje Wypieki. Fantastyczne przepisy, fajne zdjęcia i mnóstwo inspiracji!

Jednym z pierwszych przepisów wypróbowanych były bułeczki z czosnkiem i pietruszką. Podwoiłam ilość czosnku  i byłam bardzo zadowolona. Jak piekłam je po raz kolejny to zwinęłam je w ślimaczki. Ciasto też wykorzystałam do słodkiej wersji z cynamonem, brazowym cukrem i rodzynkami.


Na zeszłotygodniową imprezę zrobiłam też cebularze, które bardzo szybko zniknęły z talerza - nie zdążyłam nawet zrobić im zdjęcia!


Ale najfajniejszy przepis zostawiłam na koniec - sernik z masłem orzechowym. Oryginalny przepis pochodzi od Nigelli, która w przerwach od bycia na haju świetnie gotuje ;)

Przepis ten powinien być zawsze poprzedzany ostrzeżeniem - NIE PRÓBUJ MASY SEROWEJ PRZED PIECZENIEM. Ja spróbowałam i zaczęłam nawet rozważać opcję schowania się w sypialni, z łyzką i masą, i zjedzeniem jej na surowo! Normlnie orgazm dla podniebienia. Sernik jest trochę inny niż zwykłe serniki, cięższy, ale przepyszny. Maslo orzechowe i czekolada to jedno z tych genialnych połączeń smakowych, które uwielbiam! Sernik smakował wszystkim, którzy mieli okazję go spróbować :)




Smacznego wszystkim życzę! Może macie jakieś ciekawe przepisy do podzielenia się?

sobota, 9 listopada 2013

Dziś są twoje urodziny :)

Dzisiaj mój przyszywany wujek świętuje swoje urodziny. W ramach niespodzianki przygotowałam dla niego tort, który mam nadzieję mu posmakuje. Ciasto to czekoladowo-korzenny torcik z bloga Moje Wypieki. Polecam zarówno i ciacho jak i bloga! Ciasto wyszło mocno czekoladowe, mało korzenne i dość zbite. Liczyłam na bardziej wilgotny efekt ale to akurat może być moja wina- robiłam z 1,5 porcji i oczywiście namieszałam- niektóre składniki zamiast pomnożyc przez 1,5 zostawiłam tak jak były w przepisie... Niemniej jednak jest przepyszne!





wtorek, 27 sierpnia 2013

Kawowy przysmak

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na fantastyczne muffinki. Jak do tej pory- moje ulubione i na pewno będę je piec dość często! Mają wszystko co trzeba- miękki środek, kawałki czekolady i lekko skarmelizowaną skórkę- po prostu idealne. Przepis znalazłam tutaj ale napisze też na blogu ;) W moim przepisie zwiększyłamilość kawy (2 łyżeczki to zdecydowanie za mało!) a olej zastąpiłam roztopionym masłem.


Składniki:

2 szklanki mąki
75g (5,5 łyżki) cukru
75g cukru brązowego lub nierafinowanego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kawy w proszku
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki soli
1 jajko
225 ml mleka
110ml oleju lub roztopionego masła
cukier/ekstrat/pasta waniliowa
kawałki czekolady


Wykonanie:

1. Rozgrzać piekarnik do 190C. posmarować foremkę na muffinki lub papierowe papilotki
2. W jednej misce wymieszać składniki suche, w drugiej mokre
3. Składniki delikatnie wymieszać razem- nie dokładnie! Mają być grudkowate, ledwo co wymieszane.
4. Przelać masę do foremek ( wypełnić je w 3/4)
5. Piec 22-24 minuty

Gorąco polecam! Dajcie znać jak Wam smakują jak je upieczecie!

piątek, 5 lipca 2013

Bułeczkowo i szczęśliwie :)

Na szczęście czarny humor nie utrzymał się za długo i już wróciłam do zwykłej, wesołej siebie :) Duża zasługe w tym ma też powrót Ukochanego i słonko za oknem. Aaaa i bułeczkowe śniadanie! Uwielbiam zawijane bułeczki cynamonowe (chelsea buns) całym sercem! Wczoraj aby przywitać S. w domu miłym zapachem upiekłam ich trochę wieć mieliśmy przepyszne śniadanko!




Poza tym humor poprawia mi jeszcze jedna rzecz. Lipiec w tym roku to początek pozytywnych zmain w moim życiu. Nie będę się tutaj uzewnętrzniać za bardzo, ani też moim celem nie jest użalanie się nad sobą, więc powiem tyle, że od dłuższego czasu pracowałam w miejscu w którym nie powinnam i które nie było dla mnie. Wreszcie nadszedł czas na zmiany i rzuciałam pracę, a niedługo zaczynam zdobywać kwalifikacje, które powinny mi pomóc w znalezieniu swojego miejsca na ziemi. Celem zmian w moim życiu jest czywiście szczęście i chciałabym tą moją podróż do nigo udokumentować w takim oto art-journalu. Będzie to moje pierwsze podejscie do tego tematu więc zobaczymy co z tego wyjdzie :) Na razie prezentuję okładkę i tyłeczek:




PS. Liczba wizyt na blogu przekroczyla 5000, komentarzy jest prawie 300 a prawie 20 osób mnie obserwuje... zaczynam myśleć nad jakimś candy :D


edit & PS2: Podaję przepis na bułeczki. Moje nie wyrosły za dobrze, ale w smaku są fantastyczne!


1 1/2 łyżki suchych drożdży
1/2 łyżeczki cukru
1/4 szklanki ciepłej wody

3 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki maślanki
1 jajko
2 x 50g miękkiego masła

1/2 szklanki rodzynek, żórawiny lub innych suszonych owoców (u mnie rodzynki i kawałeczki śliwek)
1/2 szklanki brązowego cukru
1 1/2 łyżeczki cynamonu


  1. Drożdże, cukier i wodę wymieszać i odstawić
  2. Połowę mąki , proszek do pieczenia i sól wymieszać. Dodać cukier, maślankę, jajko, 50g masła i drożdże. Wymieszać i dodać resztę mąki. Wyrabiać przez 5 min. Odstawić na 30 min do wyrośnięcia
  3. Rozwałkować na prostokąt, rozsmarować/rozrzucić pozostałe masło, w miarę równomiernie rozsypać rodzynki, cukier i cynamon.
  4. Zrolować wzdłuż dłuższego brzegu  i pokroić ten rulon na plastry o szerokości 2 cm.
  5. Rozłożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić do podwojenia objętości.
  6. piec 20-25 min w temp 190 C


Uwagi:
W oryginalnym przepisie bułeczki są jeszcze polane lukrem ale jak dla mnie to za dużo dobrego. Zazwyczaj dodaję też mniej cukru niż w przepisie ;)

Maślankę można łatwo zastąpić: 3/4 szkl mleka wymieszać z 3/4 łyżki soku z cytryny. Odstawić na 5 min i gotowe

Ja zawsze używam suchych drożdży, bo nie mam tutaj świeżych i tak tez było w przepisie. Oczywiście mażna użyć zwykłych drożdży ale nie podaję ilości bo nie wiem ;)

niedziela, 16 czerwca 2013

Everyone knows it's Butters!

Miesiąc temu obiecałam kolejne ciacho :) Tym razem szczęściarzem jest mój partner! Butters to postać znana z amerykańskiej kreskówki "South Park" którą oboje lubimy. Butters to mój ulubiony bohater- słodki i niewinny. Ciacho wyszło przepyszne. Zadowolona też jestem że coraz lepiej idzie mi dekorowanie- za każdym razem uczę się czegoś nowego :)





poniedziałek, 3 czerwca 2013

Ciasteczka owsiane

1 czerwca jest w Nowej Zelandii pierwszym dniem zimy. W związku z tym sezon na domowe wypieki i różnego rodzaju zapiekanki i potrawy przygotowywane w piekarniku uważam za otwarty! Powód jest prozaiczny- tutejsze domy bardzo rzadko są ocieplone, o kaloryferach można tylko pomarzyć. I niby na zewnątrz nie jest tak zimno- bo zazwyczaj 5-15C, to temperatura w domu jest niewiele wyższa! Włączony piekarnik zdecydowanie pomaga :)
Dzisiaj naszło mnie na ciasteczka owsiane. W poszukiwaniu przepisu idealnego przejrzałam sporo blogów i stron internetowych. W końcu zrobiłam je po swojemu bo nie mogłam znaleźć fajnego przepisu. Za to znalazłam sporo, które mnie zirytowały.  Praktycznie w opisie każdego przepisu spotkałam się z określeniem, że ciasteczka owsiane nie zawierają cukru ani tłuszczu! Bardzo mnie to irytuje, bo ciasteczka co najwyżej nie zawierają dodanego cukru w sproszkowanej postaci ale to nie oznacza, że w ogóle tego cukru tam nie ma! Rodzynki, suszone owoce, miód- to wszystko cukier. Tłuszcz się kryje w jajkach, chociaż faktycznie dużo go tam nie ma. No dobra, już się wyżaliłam, teraz czas na zdjęcia!






Wczoraj też się dowiedziałam, że Steve Vai ponownie pojawi się w Wellington. W zeszłym roku miałam okazję zobaczyć go na żywo podczas koncertu G3- spędziłam godzinę nieruchomo, wchłaniając dzwięki i rozkoszując się muzyką. To jeden z tych niezapomnianych momentów! Dużo bym dała, żeby ponownie zobaczyć go na zywo ale chyba niestety w tym roku się nie uda :( Za to YouTube przychodzi z pomocą i tutaj możecie uslyszeć przepiękną kompozycję, podkreśloną jeszcze poprzez orkiestrę symfoniczną




piątek, 17 maja 2013

Gerbera cake

Urodziny bardzo specjalnej osoby  zaowocowały specjalnym tortem. Tort, oprócz tego, że jest ozdobiony jej ulubionymi kwiatami, to w dodatku jest dość 'odchudzony' - cukier zastąpiony słodzikiem, zmniejszona ilość tłuszczu :) Pod dekoracją dwie warstwy- mogdałowo-malinowa i migdałowo-jagodowa, przełożone masą jogurtową i musem malinowym. Samki się bardzo przyjemnie wymieszały i tortem delektowaliśmy się z przyjemnoscią. A następny tort już za miesiąc :D

I made this cake for a very special person. Not only it was decorated with her favorite flowers but it was also low in sugar and with reduced fat. Inside there are two layers- raspberry-almond and blueberry-almond. There is also a raspberry mousse and yogurt frosting. Flavors nicely complimented each other and everyone enjoyed the cake! And I'm getting ready to think about the next cake- soon!





poniedziałek, 22 kwietnia 2013

As happy as pig in mud...

Wiem, wiem- świnki miały się pokazać wczoraj, ale miałam zbyt zakręcony dzień :) Zdjęcie oryginalnego tortu od dłuższego czasu krąży po sieci- trafiłam na nie wielokrotnie. Bardzo mi się ten pomysł spodobał- na tyle, że postanowiłam zrobić takie samo. Niestety nie wiem kto jest autorem pomysłu.
Ciasto wyszło przepyszne, wyglądało zdecydowanie lepiej niz na zdjęciach. Swoją droga przydał by mi się lepszy aparat i umiejętności robienia ładnych zdjęć. 

I know I was supposed to present the pigs yesterday but it was such a crazy day :) There are quite a few photos of the original cake on the internet- I came across them many times. I liked the idea so I decided to recreate it. Unfortunately I don't know who came up with it first.
The cake was delicious and looked so much better than on the photos. That makes me think of a new camera and I also wish I had better taking photo skills 





sobota, 20 kwietnia 2013

Piggy pigs

Mało mnie było w tym tygodniu, ale wiele się u mnie nie działo twórczo. Opuściła mnie wena kartkowo-scrapowa, więc nie miałam co pokazywać. Ale żeby nie było że się lenię- kilka rzeczy udało mi się zrobić :) Mam już 8 kwadratów na koc, prawie skończone kolczyki sutaszowe, kupiłam sobie wreszcie nowe buty do biegania/na siłownię i przebiegłam 6180 metrów (z czego jestem bardzo dumna), zrobiłam pizze w nowych smakach i właśnie skończyłam pierwszy etap przygotowań do 'czegoś'. A do czego dowiecie się jutro!

I wasn't here often this week as I haven't done too many creative things. I simply had nothing to show as I had no inspirations for cards and scrapbooking. But it's not like I'm not doing anything- I managed to finish a few things. I have already made 8 granny squares, almost finished soutache earrings, I finally bought new shoes for running/gym and run 6180 meters ( and I'm so proud of myself) I made pizzas in to new flavours and I also finished first stage of preparations for 'something'. You will find out tomorrow :)

Red onion and chorizo pizza

Zucchini and mint pizza



A oto moje 'coś'

And here is my 'something'




piątek, 8 marca 2013

Yummy salad

Craftowo cały czas nie mam czego pokazywać ale za to pokaże Wam jak wygląda moje ostatnio ulubione danie. Sałatka makaronowa z fetą, grilowaną papryką, rodzynkami  i miętą. Połączenie smaków oryginalne i zaskakująco udane! Polecam wypróbować! Zdjęcia są jakie są ale mój aparat ostatnio coraz częściej odmawia posłuszeństwa...


I still have nothing crafty to show but I will show you what my recently favorite meal is- pasta salad with feta, roasted pepper, raisins and mint. Flavors are quite original but they go surprisingly well together! I highly recommend it! My camera is being naughty, I should think of replacing it...



A tutaj przepis:

  • opakowanie makaronu kokardek lub sprężynek
  • 1/4 szklanki orzeszków pinii 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2 średnie cebule pokrojone w paski
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 1 łyżeczka startego czosnku
  • 1 szklanka grilowanej papryki w zalewie (może być konserwowa) opłukana i osuszona
  • 200g pokruszonej fety
  • 2 łyżki posiekanych listków mięty
  • 2 łyżki posiekanej bazylii
  • 1/4 łyżeczki pieprzu

Makaron ugotować (bez dodawania oleju i soli), zachować pół szklanki wody po makaronie. Orzeszki pinii zarumienić na małej patelnii. Na dużej patelni smażyć cebulę, czosnek i rodzynki przez 5 min lub dłużej- ąz cebula się zarumieni. Często mieszać. Dodać paprykę, smażyć przez kolejne 3-4 minuty. Dodać makaron i wodę, gotować przez minutę lub dwie. Zdjąć z ognia, dodać fetę, miętę i bazylię. Posypać orzeszkami pinii ( u mnie jeszcze biały i czarny sezam) Delektować się fantastycznym daniem :D


For recipe in English please click here

niedziela, 3 marca 2013

Southern Cross continued


Pamiętacie kartkę z Krzyżem Południa? Dzisiaj podobny motyw przeniosłam na... ciacho! Świętuję dzisiaj z najbliższymi i postanowiłam wykorzystać okazję aby zrobić tort kawowy. Nie do końca wyszło jak sobie zamarzyłam, ale nie jestem rozczarowana. 
Nie wiem czy można dwie prace, ale zgłaszam moje ciacho do wyzwania 12/12 na Art-Piaskownicy. Totr jest kawowy więc jeszcze bardziej się wpisuje w wytyczne!

Do you remember the card with Southern Cross? Today similar design on a ...cake! I'm celebrating today and decided to make a coffee cake. It didn't turn out the way I wanted but I'm not disappointed. 





Pages - Menu