Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2015

Zdjeciowa migawka

Co u Was słychać kochani? U mnie trochę niespokojnie muszę przyznać. Zaczęło się od kilku trzęsień ziemi jakieś 3 tygodnie temu.Tutaj w Wellington. Potem tragiczne trzęsienie w Nepalu, spore w Papui-Nowej Gwinei, trochę mniejsze w Japonii i znowu w Nepalu. Ciężko ogląda się takie wiadomości wiedząc, że mieszka się na styku płyt tektonicznych...
Teraz znowu dopadły nas ulewy - przez ostatnie dwa mieliśmy praktycznie kilkugodzinne oberwania chmur, zresztą ciągle leje...pozalewało miasta, wywaliło studzienki, osypała się ziemia w kilku miejscach blokując drogi - akurat te które dla których nie ma objazdów! Nie jeżdżą pociągi, pozamykano szkoły... Trzymajcie kciuki żeby przestało padać!


Ale dzieją się tez fajne rzeczy! Po pierwsze - dalej biegam! I coraz lepiej mi to idzie. Niedawno przekroczyłam barierę 10 km i 1-3 razy w tygodniu biegam sobie do pracy. Fajna sprawa :) Poza tym dużo szyje - w weekend udało mi się nawet porobić trochę zdjęć na bloga wiec spodziewajcie się nowych postów. Z moim ukochanym Rudzielcem korzystamy z każdego słonecznego dnia i chodzimy sobie po okolicznych górach... nawet nadchodząca zima nie psuje mi humoru!

  1. Rugby - narodowy sport Kiwusów :) Miałam okazję pójść na mój pierwszy mecz na żywo i było fantastycznie!
  2. Przeglądam swoja książkę do konstrukcji ubioru i mam milion pomysłów. Tylko jak tu się zdecydować na jeden projekt na start???
  3. Zima idzie - koce na pewno się przydadzą. Poza tym spodziewamy się gości z polski za kilka miesięcy wiec dobrze jest mieć zapas.
  4. Wypatrzone podczas spacerów
  5. Kubek z ceramiką bolesławiecka zakupiony tu w Nowej Zelandii!!! Teraz picie herbaty jest jeszcze przyjemniejsze
  6. A tu już szykowanie obiadu - warzywa, papier ryżowy i sos z masła orzechowego. Pycha!
  1. Charytatywne szycie dla organizacji zajmującej się pomocą ofiarom przemocy seksualnej. Bardzo chętnie poświeciłam kilka godzin mojego czasu. Szersza relacja i trochę zdjęć na zaprzyjaźnionym  blogu tutaj (załapałam się na kilku zdjęciach)
  2. W kwietniu Nowa Zelandia celebrowała Dzień ANZAC wspominający żołnierzy, którzy zginęli podczas I Wojny Światowej. W tym roku była 100 rocznica bitwy o Gallipoli wiec obchody były dość huczne. Jednym z elementów był pokaz "Światła i Dźwięku" który bardzo mi się podobał. Ten "obelisk"ze zdjęcia to tak na prawdę instrument muzyczny - Carillon. Składa się on z 74 dzwonów! Jest to jeden z największych tego typu instrumentów na świecie!
  3. Nie ma to jak świeży chlebek z masłem i odrobina soli :)
  4. Paczka na 8 urodziny mojej nie już takiej malej siostry!
  5. To co tygryski lubią najbardziej - okazyjny zakup z tutejszego odpowiednika Allegro
  6. Herbatki z Clippera - znacie? Lubicie?
  1. Ciacho z fasoli i awokado na urodziny teściowej. Nie uwierzyła mi że w cieście jest fasola ;)
  2. Ciągle pada...
  3. Ostatnia zdobycz z lumpeksu. Kilka wykroi całkowicie za darmo bo babce spodobał się mój akcent ;)
  4. Sobotnia wyprawa - prawda ze pięknie?
  5. Najświeższy dodatek do mojej własnoręcznie uszytej garderoby - na blogu pewnie za kilka tygodni...lub miesięcy :P
  6. Takiiiiiiiiiiiiiiiego grzyba znalazłam - szkoda że trujący!

środa, 4 lutego 2015

Co u mnie słychać czyli zdjęciowe migawki

Cześć i czołem! Pewnie zauważyliście, że dawno nie było u mnie tygodniówek - nie potrafiłam się zebrać do regularnych postów z tej serii. Ale z drugiej strony bardzo lubię tę serię więc postanowiłam ją przekształcić w migawki, które będą się pojawiały co jakiś czas :) Zapraszam więc na styczniowe zdjęcia:

Po pierwsze w ogródku miałam fajnego gościa. Przesłodki jeż Jerzy wpadł w odwiedziny, niestety nie został na stałe. Przy okazji dowiedziałam się że jeże w Nowej Zelandii to szkodniki!!! Stanowią one zagrożenie dla ptaków nielotów które jaja składają na ziemi czyli m.in. kiwi.

Dojazdy do pracy umilałam sobie czytając biografię Zbigniewa Lwa-Starowicza. Bardzo ciekawa książka, chociaż autobiografie nie są moim ulubionym rodzajem literatury. Teraz czaję się na biografię profesora Religi ale ceny za przesyłkę zwalają z nóg. Tym bardziej że wiem ile taka przesyłka powinna kosztować więc nie uśmiecha mi się płacić kilka razy więcej...

W międzyczasie mięło 5 lat od kiedy pewien Rudzielec do mnie podszedł i powiedział "hello" Tym samym wywrócił mój świat do góry nogami. W domu czekały na mnie kwiaty i kolacja :)


Co tu dużo mówić - lato w pełni! Jest u nas słonecznie i ciepło, czasami wręcz upalnie - oczywiście jak na nowozelandzkie warunki. Ponieważ pogoda tutaj jest bardzo umiarkowana wszystko powyżej 25 stopnii uznawane jest za upały ;)

Ostatnio było też trochę szycia, chociaż nie tyle ile bym chciała. Ale może w ten weekend się wreszcie uda spędzić trochę czasu z maszyną.

Kilka tkaninowych zakupów z poczatku stycznia. Kolorowe groszki są na legginsy do biegania, czarny nylon na kurtkę a czarne groszki są już pocięte i może uda mi się z nich stworzyć spodnie. Staram się robić bardziej planowane zakupy tkaninowe, bo szafa coraz ciężej się zamyka ale ciężko się powstrzymać. Ale z drugiej strony coraz wiecej wiem o szyciu wiec moje zakupy są coraz bardziej trafne. Pozostaje mi tylko zużyć zapasy ;)
Pochwalę się nowymi krzesłami w mojej kuchni :D Trzy noce zajęło mi ich skręcenie ale prezentują się fantastycznie!

Kolejne zdjęcie związane jest z tym co ostatnio mnie pasjonuje - bieganie. Zaczęło się niewinnie od kilku spontanicznych biegów w listopadzie, potem w grudniu się zmobilizowałam i zaczęłam biegać regularnie 3-4 razy w tygodniu. W styczniu kupiłam nowe buty (nie te ze zdjęcia) i zaczęłam zwiąkszać dystanse. Ponieważ bieganie zajmowało mi całkiem sporo czasu po pracy (10-15 min dojście na boisko dookoła którego biegam, 30-45min bieg, powrót do domu, 15 min rozciąganie, prysznic) Postanowiłam się trochę inaczej zorganizować i zaczęłam 2 razy w tygodniu biegać do pracy z samego rana. Niebieski plecak spokojnie miesci ubrania na zmianę a zaprojektowany jest właśnie dla biegaczy. W pracy mamy prysznic więc nie ma problemu z higieną no i przed godziną 8 mam już zaliczony trening. W tym tygodniu wrzucam trochę na luz bo zaczęłam mieć problemy z piszczelami. Trochę za szybko dodawałam kilometry i niestety nieprzygotowane mięśnie się zbuntowały. Ale to nic, wiem już co i jak z tym robić i mam nadzieję, że do 22 lutego bedę już biegała bezproblemowo :) Zapisałam się na mój pierwszy bieg zorganizowany, mam nadzieję ze się uda!

A po bieganiu trzeba coś dobrego zjeść... Musze uzupełnić moje zapasy masła orzechowego!



Z innych nie-zdjęciowych newsów- zapisałam się na tańce i co tydzień sobie swinguje. To nic że mam dwie lewe nogi jak daje mi to mnówsto radochy i poprawia humor. Poza tym ostatnio spędzam trochę czasu na stronach z aparatami fotograficznymi. Mója biedna cyfrówka ledwo zipie, a ja od dawna mam chętkę na coś bardziej zaawansowanego. Lustrzanki mnie odrzucają swoimi gabarytami więc czaję się na bezlusterkowce, już nawet chyba wiem jaki model tylko postanowiłam jeszcze się trochę podokształcać z zakresu parametrów i rożnego rodzaju obiektywów etc...

To tyle na dziś!
Miłego dnia!!

poniedziałek, 17 listopada 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Kia ora! Nie będę dużo pisać bo nie ma za dużo do pisania. W tym tygodniu mało się działo, załatwiłam sobie nadgarstek i nie za bardzo mogę cokolwiek robić. Za to sporo czytałam i zaczęłam też oglądać "Orange is the new black" - całkiem fajny serial więzienny. Polecam :)
  1. Pamiątki, pamiątki :) Co kupujecie na wakacjach? Ja kupiłam kilka kawałków tkanin, skórzaną torebkę, torbę na zakupy, kilka akwareli pokazujących Sydney, koszulkę i spodenki. No i kilka kosmetyków w sklepie wolnocłowym. Reszta rzeczy to słodycze/maskotki/magnesy na prezenty.
  2. Pietruszkowy koktajl - mój chłopak się skrzywił ale mi bardzo posmakował. Będzie u mnie częściej gościł.
  3. Czosnkowy chlebek z serem upieczony przez ukochanego :D 
  4. Bardzo spóźniona wrześniowa paczka od Lust Have It, ale przynajmniej jestem z niej bardzo zadowolona. Teraz czekam na październikową...
  5. Moi nowi puszyści przyjaciele z maszyny z zabawkami. Ja takie maszyny ignoruję ale chłopak często próbuje swoich sił. Tym razem udało się zgarnąć dwa pluszaki za jednym zamachem.
  6. Najgorszy pomysł mojego życia - paznokcie żelowe. Wyglądały ładnie, ale przeszkadzały we wszyskim! Wytrzymałam tydzień i się z nimi pożegnałam.

środa, 12 listopada 2014

Wakacyjna tygodnówka

Pewnie zauważyliście że w ostatnie dwa poniedziałki nie było moich tradycyjnych tygodniówek. Mnie zresztą też nie było bo poleciałam się na drugą stronę Tasmana i przez ostatnie dni miałam takie widoki:


Jezioro McKenzie na Wyspie Frazera to mój osobisty raj - krystaliczna woda o idealnej temperaturze w przepięknej okolicy! Najlepsza kąpiel mojego życia!


Ta sama wyspa tyle, że jedyny na świecie las deszczowy rosnący na piasku...

...i wrak statku. Cała wyspa jest pod ochroną więc ludzie starają się nie ingerować.

Niebiańska plaża... Przewodnik wycieczki od razu uprzedził nasze myśli - po tej stronie oceanu można spotkać praktycznie wszystko co niebezpieczne. Nie ważne - i tak jest pięknie!

A tu widok z okna naszego domku w Hervey Bay. Spędziliśmy tam kilka świetnych dni ale wcześniej spełniliśmy moje dziecięce marzenie i odwiedziliśmy Sydney!!!

Tam udało mi się tez spędzić trochę czasu z niebieskimi pingwinkami - słodziaki!

Spacerowałam też godzinami po królewskich ogrodach botanicznych...

...i podziwiałam fajerwerki :)

 Ominął mnie zachód słońca oglądany z wieży ale też było nieźle.

Skoro byłam w Australii nie mogło było zabraknąć misiów koala!

No i oczywiście ikony Sydney - Opera i Harbour Bridge. Wiecie, że opera wcale nie jest biała tylko kremowa?




A w bonusie pies koleżanki która brała ślub na plaży i która była powodem naszego wypadu do Australii :)

Takie małe podsumowanie naszego wyjazdu :) Było cieplutko, pięknie, widoki zapierały dech w piersiach, a jedzenie było przepyszne! Poza tym udało mi sie spędzić trochę czasu z długo niewidzianą koleżanką i być świadkiem jak przysięgała dozgonną miłość swojemu (już) mężowi. Ach, szkoda że wakacje nie trwają wiecznie!

Bardziej szczegółowa relacja i więcej zdjęć pojawi się na kiwiskim blogu za kilka dni jak ogarnę zdjęcia ;) Chwilę mi to penie zajmie...

piątek, 17 października 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Trochę spóźniony kolaż zdjęć z zeszłego tygodnia. Przez ostatnie dni byłam tak wybitnie nie w sosie, że po przyjściu do domu po lekkim ogarnięciu domu chwyciłam za książkę i oderwałam się od niej dopiero kiedy już praktycznie zasypiałam żywcem ;)
W zeszłym tygodniu świętowałam moja 3 rocznice przyjazdu do Nowej Zelandii, mam jednak wrażenie jakbym była tu od wieków! Zorganizowałam typowo kiwuskiego grilla i oczywiście nie zrobiłam ani jednego zdjęcia.


  1. Mały dodatek do garderoby. Ebayowskie paski niczym nie odbiegają od tych dostępnych tutaj za to kosztuje 1/5 tutejszej ceny.
  2. Sposób na niedzielę? 5-godzinny spacer po tutejszych górkach i pagórkach. Zakwasy gwarantowane ale zdecydowanie warto! Widoki były nieziemskie i wypróbowaliśmy nowa trasę - na pewno jeszcze nie raz się na nią skusimy.
  3. Tak się kończy impreza w moim domu - zabawa polegająca na narysowaniu jednej linii w każdej rundzie... im więcej osób i alkoholu tym ciekawsze "rysunki"
  4. Wreszcie dotarł mój nowiutki paszport. Oczywiście z najgorszym zdjęciem jakie kiedykolwiek mi zrobiono... Ale to chyba niepisana zasada, że zdjęcie paszportowe musi być okropne ;)
  5. Limitowane lody Magnum o smaku solonego karmelu. Małe odstępstwo od niejedzenia słodyczy - za to bardzo świadome. Nie żałuję ale następne odstępstwo dopiero na wakacjach!
  6. Na tu dowód ze całkiem dobrze idzie mi samokontrola - upiekłam najlepsze na świecie ciasteczka z kawałkami czekolady i nie skosztowałam nawet okruszka! Nie myślałam, ze będzie to możliwe bo tym ciasteczkom na prawdę ciężko się oprzeć. Nie muszę chyba mówić jak jestem z siebie dumna!
U mnie jest już piątkowe wczesne popołudnie wiec życzę Wam wszystkim wspaniałego weekendu!

poniedziałek, 6 października 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Kolejna tygodniówka :) Myślałam, że uda mi się wrzucić jakiś post szyciowy, ale mój Rudzielec wrócił z konferencji i musieliśmy podnardabiać zaległości, również te towarzyskie. Prawie cały weekend spędziliśmy poza domem i blogowanie nie było już czasu.


  1. Mój ukochany spedzil kilka godzin pokazując Wellington kilku Polakom, którzy przyjechali tu na konferencje. W ramach podziękowania dostał dwie butelki ;) 
  2. Zakupy. Koszulka z lisem to mój obecny numer jeden - przepiękna jest! Za to kupno stroju doprowadzało mnie do szału od kilku tygodni. Myślałam, że mieszkając na kraju wyspiarskim, gdzie praktycznie każdy ma dość łatwy dostęp do morza lub jezior, kupno pasującego stroju to będzie pestka... Marzenie! Stroje nie dość, że masakrycznie drogie, to do tego szyte w rozmiarach ubraniowych, nie bieliźnianych! Po pierwszej wyprawie zakupowej lista moich wymagań co do stroju ograniczyła się do jednego - byleby pasował i podtrzymywał to co trzeba. W 99% przypadków jeżeli pasował w biodrach i talii to był o wiele za mały w biuśie, jeśli pasował w biuście to wszędzie indziej był luźny i nie oferował żadnego wsparcia... Ten pasuje prawie idealnie, chociaż idąc na zakupy nie planowałam kupna jednoczęściówki. Strój został już przetestowany i sprawdza się całkiem dobrze, dłuższe i bardziej intensywne testowanie będzie za kilka tygodni :)
  3. Guma do żucia o smaku miętowej gumy balonowej - mój ulubieniec ostatnich tygodni!
  4. Burgery to danie któremu mnie potrafię odmówić. I oczywiście nie mówię tutaj o McDonaldzie tylko o soczystym grilowanym mięsku, świeżej sałacie i chrupiącej bułce. Ten mnie bardzo pozytywnie zaskoczył - dziczyzna i sos śliwkowy. Palce lizać!
  5. Kolega z pracy pojechał na wakacje. Postanowiliśmy go zastąpić naszą biurową małpką. Wydaje ona dzwięki po uderzeniu lub wylądowaniu na twardej powierzchni ale tym razem zaczęła "skrzeczeć" w zupełnie przypadkowych momentach!
  6. Odkryłam nowy sklep z akcesoriami do szycia. Dla dobra mojego portfela postanowiłam jednak tam nie wchodzić ;)

poniedziałek, 22 września 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Halo, halo! Co tam u Was słychać? U mnie miało być więcej postów w tym tygodniu ale choróbsko mnie rozłożyło, zaraziłam też mojego biednego chłopaka i tak od tygodnia zdychamy razem.Mam kilka postów szyciowych do wstawienia tyle, że nie mam zdjęć. Od weekendu będzie łatwiej - przestawiamy się na czas letni i dłużej będzie jasno = większe szanse na zrobienie kilku zdjęć!
Zeszły tydzień ogólnie był całkiem ok. Zresztą zobaczcie sami:


  1. Moje pierwsze wybory w Nowej Zelandii :)
  2. Jeden z projektów na liście szyciowej prawie jest skończony. Mam nadzieję, że niedługo się tu pojawi.
  3. Zobaczymy o co ten cały szum na koreańskie kosmetyki. Na peelinujące skarpetki czaiłam się od dawna, krem BB wybrałam pod wpływem blogosfery ;)
  4. Nie pamiętam jak nazywały się te placuszki podawane z masłem i konfiturami truskawkowymi ale były pyszne! Miałam okazję ich spróbować na Festiwalu Wiosny organizowanym w Ogrodzie Botanicznym w Wellington. Jest to też pora kwitnienia tulipanów i festiwal odbywa się pod patronatem mniejszości holenderskiej.
  5. A skoro święto Holendrów to tulipany musiały być!
  6. Dotarło do nas zaproszenie na wesele, które przyśpieszyło nasze wakacyjne plany o dobre kilka miesięcy. Nie mogę się już doczekać!
I to by było na tyle. Miłego tygodnia Wam życzę!

poniedziałek, 15 września 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Halo, halo! Co tam u Was słychać? Mój tydzień był, ogólnie rzecz mówiąc, do bani. Chyba dostałam jakiegoś zaćmienia mózgu: w sklepie chciałam zapłacić australijskimi dolarami, poszłam do banku wyjaśniać transakcję, o której kompletnie zapomniałam, a co najgorsze w pracy jakimś cudem skasowałam dokumenty do ważnego projektu. Na dodatek cały tydzień męczył mnie katar sienny, a pod koniec tygodnia przypałętało się do mnie paskudne przeziębienie... Całe szczęście dzisiaj mamy nowy tydzień - może ten będzie lepszy :)


Żeby nie było, że było u mnie tylko źle:

1. Butowe love! W sandałkach jestem bazgranicznie zakochana, chyba tak wygodnych butów nigdy nie miałam! Do japonek będę musiała sie przyzwyczaić ale też jestem zadowolona z zakupu.

2. Pomału przekonuję się do zup - głównie tych kupnych, ale zrobionych z naturalnych składników i bez konserwantów. Ta jak na razie jest moim numerem jeden- słodki ziemniak, mleko kokosowe i trawa cytrynowa. Pychotka!

3. Chusteczki i tabletki - mój nieodzowny towarzysz ostatnich dni

4 i 6. Miałam okazję wziąć udział w warsztatach pracy z ogniem. Świetna sprawa!

5. 2 tygodnie bez słodyczy zaliczone! Ta miseczka z cukierkami stoi tuż przy moim biurku i zupełnie mnie to nie rusza :) 

I w sumie tyle. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie o wiele lepszy!


poniedziałek, 8 września 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Wracam do zdjęciowych tygodniówek :) Bardzo lubię tę serię postów i będę starała się je zamieszczać regularnie. Zeszły tydzień był ciekawy - mój pierwszy tydzień w pracy - jak na razie ani ja nie uciekłam z krzykiem, ani oni nie mają mnie jeszcze dosyć. Oby tak dalej!
Poza tym udało mi sie przeżyć tydzień bez słodyczy! Skaczę z radości bo dla mnie to wyczyn na miarę przebiegnięcia maratonu.  Zamiast słodyczy podjadam daktyle i suszone morele albo świeże owoce. Jak na razie się sprawdza. Poza tym niedzielę spędziłam dość aktywnie - najpierw 4 km biegu a potem 2 godzinny spacer- najpierw wybrzeżem a potem po górkach. Fajnie było :)

1. Daktyle - opakowanie 230g a wciąz jest w połowie pełne!
2. Z niedzielnego spaceru.
3. Kredka do ust Rimmella bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła - świetny kolor, nie wysusza a w dodatku mega trwała!
4. Zupa krem z buraczków, marchewki i słodkich ziemniaków. Zajadałam się, aż mi się uszy trzęsły!
5. Wellington popołudniową porą.
6. Moja największa pokusa - fantastyczne lody o smaku solonego karmelu z orzeszkami nerkowca. Szkoda że odkryłam je na chwilę przed tym jak postanowiłam unikać słodyczy ;)

Miłego tygodnia Wam życzę!

wtorek, 22 lipca 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Gdzie te tygodnie się podziewają to ja nie wiem! Wydaje mi się, że dopiero co się zaczął czerwiec a to już prawie koniec lipca! Też wWam tak czas leci? Dobrze że robię zdjęcia, więc przynajmniej wiem co w tym czasie robiłam ;)



1. Wyprawa na kręgielnie bardzo umiliła mi sobotę. Ostatni raz grałam w kręgle z 5 lat temu ;)
2. Poznajcie małą Martę. Słodkie maleństwo ze mnie było, nie?
3. Wreszcie znalazłam zegarek idealny!
4. Małe zakupy kosmetyczne. Odcień 'Trophy wife' chodził za mną od kilku miesięcy, podobnie jak szczoteczka do twarzy - bardzo udane zakupy.
5. Spacer po plaży - zimno i wieje ale zawsze mi to poprawia humor.
6. Zakupy w lumpeksie - nowe materiały i wykroje i to wszystko za kilka dolarów. Uwielbiam secondhandy!

wtorek, 15 lipca 2014

Zdjęciowa tygodniówka

I kolejny tydzień za nami. Nie będę sie rozpisywać, zapraszam na zdjęcia:


1. Piękny wschód słońca... Po kilku minutach na wybrzeżu dobry humor gwarantowany!
2. Jedno z najlepszych tiramisu jakie kiedykolwiek jadłam. 
3. To bardzo rzadki widok w Wellington. Przez chwilę myślałam że spadł śnieg ale to tylko szron.
4. Kolejne zdjęcie pogodowe - podwójna tęcza (drugiej na zdjęciu niestety nie widac) z rana to przepiękny widok.
5. Moja siostra będzie szpanowała tym przesłodkim plecaku w szkole. Zaczyna we wrześniu pierwszą klasę więc przynajmniej ją wyposażę ;)
6. Mała rozpusta tkaninowa...
7. Dotarła wreszcie moja karta dawcy. Kolejna donacja za dwa miesiące.
8. Wellington nocą...
9 ...a niedzielne popołudnie spędzone w operze słuchając/oglądając/przeżywając La Traviatę. Uwielbiam operę - bardzo magiczne miejsce! 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Tygodniówka! I to na czas dzisiaj! Jestem sama w głębokim szoku ;) Nowozelandzka zima nas ostatnio trochę rozpieszcza słońcem, chociaż jest dość zimno. Poza tym wiekszość tygodnia spędziłam kuśtykając bo sobie kostke skręciłam... Na szczęście juz jest o wiele lepiej i nawet mogę chodzic ;)


1. Moja ostatnia obsesja - przepiękny czerwony lakier od Essie o zachęcającej nazwie 'yummy forever'. Czerwień na paznokciach to chyba to już ponadczasowa klasyka!
2. Przepiękne poranne niebo
3. W piątek zamarzałam w biurze więc poszłam kupić sobie sweterek/kardigan. Ten wygląda jak koc jak to powiedział mój chłop ale się nie przejmuję - ważne że grzeje ;)
4. Przepyszne muffiny śniadaniowe... Chyba co weekend będę robiłą bo są przepyszne!
5. Gorączka futbolowa sięga nawet tutaj, chociaz oczywiście nie w takim stopniu jak w Europie. Co innego gdyby to było rugby....
6. Goraca kawa w chłodny poranek. Ta niestety była bardzo średnia i byłam rozczarowana. Picie miernej kawy to w Wellington wręcz grzech! Niestety nie byłam w stanie się dokuśtykać do mojej ulubionej kawiarni.

Mam nadzieję że wasz tydzień zacznie się bardzo dobrze!
Pozdrawiam z zimnego Wellington!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Hello, hello. Zniknęłam na chwilę ale już jestem. Nawet możecie spodziewać się nowego postu na dniach... chyba że już całkowicie zaszyję się w moim biurze, co tez się może zdarzyć ;) Tutaj małe podsumowanie ostatnich dwóch tygodni.

1. Belgilskie gofry z owocami i syropem klonowym - pychota! 
2. Uwierzycie, że u mnie jest zima? Smoothies pite na wybrzezu to moja mała tradycja w te cieplutkie zimowe popołudnia!
3. Lubicie imprezy przebierane? W weekend bawiłam się na takiej i ten mały Szkieletor był przesłodki. Potem w tej masce nosił słodycze ;)
4. Moja pierwsza krew oddana w NZ. Mieszkam tu od prawie trzech lat a dopiero teraz sie zebrałam. Pomogło mi to, że otwarli punkt zaraz obok mojej pracy. W Polsce oddawałam krew bardzo często więc cieszę się, że tutaj też już jestem dawcą.
5. Nie wiem jak dziewczyny znoszą noszenie sztucznych rzęs! Ja po kilku minutach miałam juz dość!!!
6. Gry o Tron znaja juz chyba wszyscy - ja pomału brnę przez pierwszy tom...
7. Niestety ten przesłodki Rudzielec nie jest mój, ale za to czasami do mnie zagląda i wygrzewa się na podjeździe. 
8. Wypatrzony przypadkiem w sklepie naszyjnik skradł mi serce. Nawet to że ma złoty kolor mnie nie odstraszył! Ostatnio nosze go cały czas!
9. Śniadanie mistrzów - mój tato zawsze nam przygotowywał niesamowite śniadania w niedziele. Zaczełam ostatnio tę tradycję odnawiać u mnie w domu. Do tego pyszna kawa i dzień zupełnie inaczej się rozpoczyna!




poniedziałek, 9 czerwca 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Robicie listy rzeczy do zrobienia? Tak żeby się lepiej zorganizować? Ja nie piszę ich regularnie, ale często staram się je robić w weekend, żeby lepiej wykorzystywać wolny czas. W ten weekend na liście było 9 rzeczy z czego skreśliłam...jedną! Masakra jakaś, ale pewnych rzeczy się nie da przewidzieć. Najgorsze jest to, że maszyna siedzi nie ruszana od miesiąca, biegać nie biegałam od dawna, a też nie mogę liczyć na to że dom się sam posprząta... Przydałaby mi się dodatkowa godzina, albo dwie dziennie! Też tak macie?


1. Główne weekendowe zajęcie. Chyba się starzeję, skoro podekscytowana jestem szopą pełną drewna ;)
2. Chciałam naleśniki no i mam! Pyszne, ze szpinakiem, kurczakiem i serkiem czosnkowym. Zrobiłam je ponownie dla znajomych i też im smakowały.

3. Cera domagała się trochę uwagi więc peeling i maseczka poszły w ruch. Chyba znalazłam maseczkowego ulubieńca!

4. Nowa ścianka do wspinania. Kolorowa i idealnie pionowa ale daje niezły wycisk.

5. Od kilku miesięcy mamy w domu ekspres do kawy ale leżał niepodłączony. W końcu kupiłam ziarenka kawy i chyba zacznę regularnie popijać ten napój.

6. A tu już weekendowy leniwiec ze mnie wyszedł. Chociaż głownym celem było spróbowanie burgera z sosem z masła orzechowego, dżemem truskawkowym i truskawkami w occie balsamicznym. Smaki całkiem niezłe ale z lepszą bułką i świeższymi warzywami byłby lepszy....

wtorek, 20 maja 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Kolejny tydzień minął mi w tempie expresowym! Nawet nie miałam kilku minut na wstawienie zdjęć jakiś uszytków, a co dopiero myśleć o jakims przełamaniu mojej blogowej rutyny... Nawet podrapać się po głowie nie miałam czasu bo tydzień, a szczególnie weekend był przeładowany różnymi rodzinnymi imprezami... Lista rzeczy do zrobienia ma postać harmonijki, która po rozłożeniu sięga podłogi i nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie się zmniejszyła! Ale nie będę za bardzo marudzić, zapraszam na zdjęcia.

1. Sposób na dobry humor? Spacer wzdłuż wybrzeża przed pójściem do pracy

2. Mój wkład w imprezę rodzinną. W sumie to nie jedyny bo 3 godziny siedziałam w kuchni i pomagałam ogarniać chaos. A osoba z powodu której to zamieszanie powstało ani 'dziękuję' ani pocałuj mnie w tyłek'... Pocieszam się myślą, że chyba każdy ma takie zgniłe jajo w rodzinie ;)

3. Jesień na całego. Moja ulubiona pora roku!

4. Mydełka do twarzy i ciała. Od lat nie używałam mydełek, zobaczymy czy ten romans się rozwinie...

5. Kolejny wielogodzinny obowiązek rodzinny spełniony - rozdanie dyplomów... Nigdy wiecej!

6. Mały poprawiacz humoru - drażetki z masłem orzechowym. Mówiłam Wam że mam fioła na punkcie masła orzechowego?

poniedziałek, 12 maja 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Gdzie sie podział zeszły tydzień to ja nie wiem. Mi minął wręcz błyskawicznie, ale też całkiem przyjemnie. Było trochę zakupow, towarzyskich spotkań i gotowania. Zresztą sami zobaczcie

1. Niedzielne podejście do bułeczek (ang. scones). Wyszły w miarę ok, ale przydałoby mi się dopracować i przepis i technikę... Mój chłopak nie protestuje ;)

2. Dołączyłam się grupy wspinaczkowej i wróciłam do regularnego masakrowania sie na ściance. W czwartki uśmiech mi z ust nie schodzi!

3. Ze znajomymi w pubie...

4. Zadomawiam sie w pracy. Herbata z takiego ładnego kubka smakuje o wiele lepiej.

5. W niedzielę w NZ obchodziliśmy Dzień Mamy. Przepiękny bukiet dla fantastycznej kobiety.

6. Małe zakupy ubraniowe. Skorzystałam z promocji i kupiłam koszulę, bluzkę, sukienkę i top sportowy za 50% ceny :) Dawno takich tłumów w sklepach nie widziałam!

wtorek, 6 maja 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Cotygodniowy post tym razem chwilę spóźniony. Wczoraj kompletnie nie miałam czasu - w drodze do domu spotkałam znajomych, weszliśmy do pubu, po kilku godzinach stwierdziliśmy, ze idziemy coś zjeść i jak dotarłam do domu to po prostu padłam! Zdjęciówka w tym tygodniu bardzo instagramowa, bo oczywiście telefon mi się jeszcze nie znudził :P

1. Plac Pocztowy w Wellington nocną porą.
2. Po wizycie u fryzjera pozbyłam się z 20 cm włosów jak nie więcej... Moj facet nie zauważył ;)
3. Lubicie sushi? Ja uwielbiam! Jedno z miejsc serwujących sushi niedaleko mojej pracy ma w ofercie sushi smażone na głębokim oleju. Wystarczył mi raz i więcej nie kupię ;)
4. Niedzielne pieczenie. Zrobiłam takie cisto na zimno z czekolady, twarożku i śmietany kremówki Banalny przepis a wszyscy zachwyceni.
5. Wellington <3
6. Niedługo będzie pesto, jeżeli bazylia będzie rosła w takim tempie.

A jak mi się uda zrobić jakieś zdjęcia to może się żakietem pochwalę w tym tygodniu  :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zdjęciowa tygodniówka

W NZ mieliśmy w zeszłym tygodniu bardzo luźny tydzień - poniedziałęk to był oczywiście Poniedziałek Wielkanocny, natomiast w piątek obchodzono tutaj ANZAC Day który przypominał o Kiwusach i Asutralijczykach, którzy walczyli w wojnach światowych. Osobiście mój tydzień mogę podsumować tytułem piosenki Bajmu- "Siedze i siedzę, myślę i myślę". Jeszcze, żeby z tego myslenia coś wynikało ;) Ale oprócz rozmyślania o wszystkim i o niczym, zdołałam odwiedzić znajomą (wizyta skłoniła mnie jeszcze bardziej do refleksji), zwiedzić okolice, spędzić weekend z przyjaciółmi, ich kotem i moimi teściami. No i oczywiście dostać pracę co mnie bardzo cieszy. 

Z mniej pozytywnych rzeczy - zarówno mój telefon jak i aparat od jakiegoś czasu dają znać, że zbliżają się do końca swojej egzystencji... Telefon w zasadzie musze wymienić na dniach :/ Zaczęłam też się rozglądać za aparatem. Od kilku dni siedzę i przeglądam oferty, opinie i parametry i wcale nie jestem mądrzejsza...

1 i 3. Zarówno znajoma którą ostatnio odzwiedziłam, jaki i moji przyjaciele mają od niedawna kotki. Czyż nie są słodkie? Nabrałam chęci na takiego łobuziaka ale niestety na razie nie mogę :(

2. Piwo o smaku bekonu i syropu klonowego? W mega fajnej różowej butelce? Nie mogliśmy się oprzeć. Chlopakowi posmakowało, jak dla mnie było w miarę ok, ale ja wolę raczej cydry niż piwa.

4. Jedno ze zdjęć ze 'spacerku'. Godzina ostro pod górę wymęczyła nas niesamowicie. Ale warto było!

5. Znalezione podczas spaceru. Zdecydowanie popieram autora tego tekstu- kocham ten kraj w którym przyszło mi żyć!

6. Jestem leniwcem kosmetycznym, szczególnie jeśli chodzi o balsamy do ciała. Kiedyś na wakacje zabrałam mini-produkt Palmersa z masłem shea i przepadłam! Kilka miesięcy zajęło mi znalezienie pełnowymiarowej wersji ale teraz mogę się nim cieszyć do woli. Przepiękny zapach, nawilża, skóra jest przyjemna w dotyku... Masełko ma też przyjazną dla portfela cenę.

Pozdrawiam i życze Wam fantastycznego tygodnia!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Już myślałam, że nie zdążę dzisiaj opublikować tygodniówki. Poszliśmy z chłopakiem na wycieczkę, a przy okazji wpadliśmy na "5 minut" do znajomych. Taaa... Po dobrych kilku godzinach wróciliśmy do domu :) Lubię takie dni! W przeciwieństwie do całego zeszłego tygodnia, który chętnie bym wymazała z mojego życia. Albo przynajmniej jego pierwszą połowę...


1. Tak wyglądało Wellington w zeszły tydzień. Powinno byc tam widać zatokę ale cały tydzień lało, było mgliście i wietrznie...
2. Najlepsza biała czekolada.
3. Pogoda nie rozpieszcza ale za to mogę bezkarnie w takie brzydkie dni usiąść przy kominku i delektować się grzanym winem. 
4. Śniadanie. Zazwyczaj stawiam na zdrowsze opcję ale w tym tygodniu naszło mnie na tosty z serem. Wieki ich nie jadłam!
5. Wielkanocny akcent. Jedyny tak właściwie u mnie w domu.
6. Od jakiegoś czasu męczę się z żakietem/kurteczką. Może w tym tygodniu uda mi się skończyć?

Miłego tygodnia Wam życzę!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Zdjęciowa tygodniówka

Kia ora! Jak Wam minął poprzedni tydzień? U mnie było zimno, mokro i mgliście i przez cały tydzień nie było widać ani promyka słońca. Nie lubię takiej pogody ale wiadomo- na to nie mam za bardzo wpływu. Ogólnie dużo czasu spędziłam na szyciu, gotowaniu, sprzątaniu i czytaniu książek. Czyli nie najgorzej ;)

1. Jestem z siebie dumna - poszłam do sklepu z tkaninami i wyszłam dokładnie z tym co miałam na liście!
2 i 3. Bardzo udana randka w ZOO :)
4. Kolejne cydry do próbowania.
5 i 6. Fantastyczna pizza prosto z pieca robiona w sklepie śródziemnomorskim. Dwa w jednym - oryginalna, pyszna pizza i możliwość zrobienia zakupów pośród wielu europejskich produktów. Ja kupiłam mąkę do pizzy i chyba podczas weekendu przetestuję czy się sprawdza.

Pages - Menu